POLITYKA

Sobota, 24 sierpnia 2019

Polityka - nr 15 (2802) z dnia 2011-04-09; s. 108-113

Na własne oczy

Bartek Tofel

Syberyjska Szambala

Krąg pierwszy

Ostatni z tutejszych kamdarów (jak w języku ałtajskim określa się szamanów) złożył swe życie na ołtarzu rewolucji w latach 30. XX w. Została po nim tylko, utworzona od słowa oznaczającego szamański bęben, nazwa wioski; osadę, opodal której żył, tubylcy ochrzcili mianem Tiungur. Ałtajska religijność ponownie ujrzała światło dzienne dopiero w latach 90. XX w., gdy wraz z rozpadem ZSRR otwarte praktykowanie szamanizmu stało się bezpieczniejsze.

Przy dobrych wiatrach z Tiunguru do podnóży Biełuchy idzie się dwa dni. Biegnąca wzdłuż rzeki Akkem ścieżka wije się przez tajgę. Dla lokalnych wyznawców szamanizmu to swoisty odcinek przygotowawczy. – To, co złe, zostawiamy za sobą w dole. Z każdym krokiem oczyszczamy się – opowiada Pietr Okraszew, spotkany w lesie myśliwy. W lecie często wynajmuje się jako przewodnik dla ściągających pod Biełuchę turystów. Rozstaje się z nimi nad jeziorem Akkem. Biełucha to święta góra, siedziba potężnych duchów. ...

Więcej zdjęć na: www.polityka.pl/oczy