POLITYKA

Niedziela, 19 maja 2019

Polityka - nr 36 (3126) z dnia 2017-09-06; s. 55-57

Świat

Paulina Wilk

Synowie terroru

Po śmierci bin Ladena i Kaddafiego ich synowie usunęli się w cień. Teraz dla Hamzy nadszedł czas, by odbudować Al-Kaidę. A dla Saifa – by odzyskać Libię.

Byli ukochanymi potomkami swych ojców, szykowanymi na następców. Hamza bin Laden, urodzony około 1990 r., od maleńkości znał tylko surowe życie „lwa dżihadu”, zamiast zabawek miał łuski i karabiny, mieszkał na prowincji, w odosobnieniu. Saif Al-Islam Kaddafi przeciwnie – brylował na wielkomiejskich salonach, miał przyjaciół na Wall Street, korzystał z fortuny ojca dyktatora.

Dziś niespełna 30-letni Hamza jest wysoko na liście najgroźniejszych terrorystów świata, a na 44-letnim Saifie ciąży wyrok śmierci sądu w Trypolisie, list gończy rozesłał za nim również Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze, gdzie ma być sądzony za zbrodnie wojenne. Obaj przebywają w ukryciu, ale mają w swym otoczeniu ludzi, którzy wierzą w ich przywódczą rolę. Dla rozproszonej, osłabionej Al-Kaidy, tak samo jak dla pogrążonej w chaosie Libii, synowie dawnych liderów są poważną szansą na odbudowę struktur władzy. Przypominają asy, które tylko czekały, by wyciągnąć je z rękawa.

Uformowany ze stali

Hamza bin Laden nie mógłby sobie ...