POLITYKA

środa, 21 listopada 2018

Polityka - nr 52 (2788) z dnia 2010-12-25; s. 139-141

Coś z życia

Emilia Kunikowska

Szalony Koń Szalonego Polaka

„Aby świat wiedział, że czerwony człowiek też miał swoich bohaterów” – tak się zaczęła historia budowy największego pomnika świata. Prace nad nim rozpoczął Korczak Ziółkowski – Amerykanin polskiego pochodzenia – spełniając życzenie Indian z Dakoty Południowej.

Gdy się już dotrze w pobliże masywu Black Hills, można zobaczyć dwie gigantyczne rzeźby. Oddalone od siebie zaledwie o kilkanaście kilometrów, przedstawiają dwa odrębne światy i idee. Mount Rushmore, z twarzami czterech amerykańskich prezydentów, jest symbolem amerykańskiej demokracji. Góra Thunderhead, z jeźdźcem na pędzącym koniu, jest dziesięciokrotnie większą ikoną, upamiętniającą tradycje i dziedzictwo kulturowe Indian Ameryki Północnej. Do powstania tych dwóch skalnych rzeźb przyłożył rękę człowiek z niezwykłym życiorysem.

Tego potężnego mężyczyznę o wyglądzie trapera, a duszy i talencie artysty Indianie nazywają Mister Crazy Horse (Pan Szalony Koń), a biali Amerykanie – Crazy Polack (Szalony Polak). Jego dziadek, hrabia Ignacy Ziółkowski, wyruszył w XIX w. z Krakowa do Stanów Zjednoczonych. A rodzice, Anna i Józef Ziółkowscy, zginęli tragicznie w czasie wycieczki promem do Nowego Jorku, gdy miał zaledwie rok. Trafił wtedy do przytułku dla katolickich sierot, a później został zaadoptowany przez ...