POLITYKA

Wtorek, 18 czerwca 2019

Polityka - nr 39 (2523) z dnia 2005-10-01; s. 10-11

Raport / Raport powyborczy

Jacek Żakowski

Szanowny Panie Premierze RP!

Nie znam jeszcze Pańskiego nazwiska, ale szczerze gratuluję wyboru. To jest ważny moment. Dla Pana i dla nas wszystkich. Pan stoi przed życiową szansą. My przed szansą życia w trochę lepszym kraju. Polska potrzebuje zmiany. Ale nie każda zmiana jest zmianą na lepsze.

Pozwalam sobie zawracać Panu głowę dlatego, że w dużym stopniu od Pana zależy, czy zmiany, które teraz nastąpią w naszym życiu, będą zmianami na lepsze. Kampania wyborcza skupiła się na gospodarce, przeszłości i nadużyciach środowiska dotychczas sprawującego władzę. Ale to nie gospodarka spowodowała upadek poprzedniej ekipy. Polska gospodarka jest w całkiem dobrym stanie. Może być lepiej, ale było gorzej, kiedy Miller obejmował władzę. Sporo można poprawić, jednak dramatu nie ma. I także nie peerelowska przeszłość zdecydowała o klęsce poprzedniej ekipy. Agenci, TW i inni ludzie upadli w PRL, to jest głównie problem środowiska solidarnościowego. Naszego środowiska. Dramatem ekipy Millera (podobnie jak jej poprzedników) i dramatem Polski ostatnich ośmiu lat była radykalna demoralizacja obozu rządzącego. Prywatyzacja państwa. Pazerność. Logika łupów. Poczucie bezkarności. Na te wszystkie choroby zapadło SLD. Ale nie ono pierwsze, o czym przypominają toczące się procesy ludzi Solidarności.

Ani ludzie Buzka, ani ludzie Millera nie byli aniołami, kiedy obejmowali ...

Rady byłych premierów dla nowego

Tadeusz Mazowiecki (1989–91)
– Żeby udzelać rad, trzeba mieć minimum przekonania, że ci, którym się ich udziela, chcieliby ich wysłuchać. Nie wydaje mi się, aby obecni potencjalni kandydaci oczekiwali jakichkolwiek rad. Mogę tylko powiedzieć, jaką miałem generalną zasadę wobec samego siebie jako szefa rządu. Uważałem, że decyzje należy podejmować w taki sposób, jakby się je podejmowało na bardzo długi czas, a zarazem że należy być gotowym odejść w każdej chwili z gabinetu premiera.

Jan Olszewski (1991–92)
– Moje doświadczenie jest dość unikalne, to była wielka improwizacja, co niezbyt da się porównać z dzisiejszą sytuacją. Mógłbym generalnie poradzić, by premier zakreślił sobie kilka najważniejszych spraw, którymi chce się zająć. Nie powinno być ich za dużo, powiedzmy dwie, trzy wraz z harmonogramem rozwiązania ich w czasie tak, by niezależnie od bieżących spraw coś po tym rządzie zostało.

Józef Oleksy (1995–96)
– Kiedy ja tworzyłem rząd, uzgodnienia koalicyjne trwały dość długo, a i tak okazało się, że nie uzgodniliśmy wielu szczegółów. Należy więc włożyć wiele wysiłku w jasne, precyzyjne sformułowanie umowy koalicyjnej. Po drugie, trzeba wytyczyć linię przewodnią dla Polski. Chodzi o to, by z przedwyborczego bełkotu programowego wydobyć dwie, trzy linie dla rządu na najbliższe lata. Trzeba też mieć pomysł na współpracę z zagranicą. Należy pamiętać, że politykę można uprawiać nie tylko w Brukseli, ale wszędzie, gdzie to tylko możliwe.

Leszek Miller (2001–04)
– Radziłbym, by nowy premier postarał się stworzyć wielką koalicję, która nie będzie sklejona wspólnymi biografiami i sentymentami, ale wyłącznie wspólnotą programową, bo to gwarancja trwałości przyszłej koalicji. Najważniejsza jest gospodarka, tempo wzrostu i skala bezrobocia, dlatego konieczna jest taka konstrukcja rządu i dobór pracowników, by stało się to wyraźnym priorytetem. I ostatnia rada – aby wchodząc do swojego gabinetu, premier wyobraził sobie, jak będzie go opuszczał.

Marek Belka (2004–05)
– Unikać błędów przeciwników. Trzeba starać się zrozumieć inne poglądy i unikać przeświadczenia, że zawsze ma się rację.