POLITYKA

Poniedziałek, 20 maja 2019

Polityka - nr 17 (3208) z dnia 2019-04-24; s. 132-134

Kultura

Urszula Schwarzenberg-Czerny

Szanuj złego swego

Jeśli oczekiwany film „Avengers: Koniec gry” uśmierci najsilniejszego obecnie złoczyńcę Marvela, to wcale nie będzie dobra wiadomość.

Pstryknięcie palcami. Tyle wystarczyło, by Thanos, zły kosmiczny tytan, narzucił w filmie „Avengers: Wojna bez granic” swoją wolę superbohaterom Marvela. Dłoń trzymał w żelaznej rękawicy uzbrojonej w sześć magicznych klejnotów dających mu nieskończone moce i panowanie nad życiem wszystkich istot na Ziemi oraz poza jej orbitą. Choć Thor, nordycki bóg i superheros z komiksu zarazem, zdołał zranić go chwilę wcześniej srebrnym toporem, Thanos pstryknął i w ten sposób dokonał natychmiastowej anihilacji połowy życia w kosmosie. Pozostawił przypadkowi, kto umrze, a kto przeżyje. Dlatego część superbohaterskiego grona mogła się tylko bezsilnie przypatrywać, jak pozostali zamieniają się w popiół. I choć za sprawą tego złoczyńcy do filmowego świata weszło coś mrocznego jak nigdy wcześniej, a zakończenie „Wojny bez granic” było zaskakujące i tragiczne, fani przyjęli je z pewną ulgą. Dlatego, że Marvel Cinematic Universe (MCU) – filmowe uniwersum przekładające na duży ekran całe olbrzymie grono komiksowych postaci Marvela – miał dotąd poważny problem ze zł...