POLITYKA

Wtorek, 21 maja 2019

Polityka - nr 15 (2499) z dnia 2005-04-16; s. 66

Kultura / Afisz / W księgarni

Andrzej Krzysztof Wróblewski

Szarzyzna czerwieni

Widocznie coś szczególnego musiało być w tym roku, że trójka absolwentów z jednego kursu polonistyki i czwarta dziewczyna z wydziału dziennikarskiego Uniwersytetu Warszawskiego rychło zaćmili swoimi tekstami zawodowców estrady. Los rozsiewa przecież talenty mniej więcej równomiernie, ale tylko niektórym daje szanse zabłysnąć jak rzadkim rocznikom wina. I właśnie ten rok był szczególny: przyszła odwilż, kry stalinizmu pękały, ludzie zaczynali mówić swoim głosem. Rok wielkich nadziei i wielkich poszukiwań, jak te nadzieje wyrazić. Rok 1955, kiedy jeszcze nie dowcipkowano, że otwarto okna nie po to, żeby przewietrzyć, ale żeby zobaczyć, komu było duszno. Precz z szarzyzną, wołały pierwsze programy Studenckiego Teatru Satyryków, niech żyje czerwień! „Siódmy kolor czerwieni”, brzmiał tytuł jednej składanki, „Czarna przegrywa, czerwona wygrywa”, nazywała się inna, „Agitka”– jeszcze inna. Popularna była poezja ? la Majakowski i songi ? la Brecht. W jednym spektaklu aktorzy wykrzykiwali wprost do widowni:

Towarzysze, może z was drwi to pytanie zanadto śmiałe<...