POLITYKA

Sobota, 24 sierpnia 2019

Polityka - nr 33 (2311) z dnia 2001-08-18; s. 3-9

Raport

Agnieszka Niezgoda

Szczodry Polak po szkodzie

Telewidzowie, czytelnicy, lekarze, rolnicy, internauci, rzemieślnicy – powodzianom. Za falą powodziową idzie fala dobroczynności. Ci biedni ludzie z zalanych domów nie zawinili, nie naciągają, więc trzeba ich wesprzeć. Powódź to widowisko medialne. Sugestywne obrazy rozbudzają współczucie, domagają się naszej reakcji. Niestety społeczny zryw powodziowej szczodrości opadnie wraz z wodą. Tak jest zawsze.

Powódź zmąciła letnią atmosferę przedwyborczą, wszystkie partie mają o czym mówić, większość – stara się też coś robić. Im kto jest w większej politycznej potrzebie, tym bardziej go widać. W ramach Łańcucha Pomocy Powodzianom wiceprzewodniczący UW Władysław Frasyniuk poprowadził 40-tonowego tira z darami pod zalany Sandomierz. AWSP, ustami premiera, obiecuje 200 mln zł na bezpośrednią pomoc dla ofiar żywiołu. Politycy różnych opcji starają się być możliwie blisko wody.

Wobec takiej zmasowanej konkurencji organizacje dobroczynne w dużych miastach narzekają, że cztery lata temu było ponoć lepiej, więcej ludzi dawało do skarbonek wystawionych na ulicach czy w supermarketach. Czy wynika to z przekonania, że ciężar pomocy spoczywa na politykach, rządzie i samorządzie? Z poczucia, że nawet pomoc powodziowa – i w ogóle każda pomoc – powinna być mniej spontaniczna, a lepiej zorganizowana?

Tymczasem w mediach zdarzają się relacje z ośrodków kryzysowych, gdzie ludzie chwalą, że dotarły do nich wszystkie potrzebne artykuły (cztery lata temu słyszało się raczej utyskiwania, że nie to co trzeba i nie w porę). ...

Ile na cele dobroczynne zbierają i wydają w ciągu roku:

Caritas Polska 8,8 mln zł

Caritasy diecezjalne 65,7 mln zł

Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy (2000 r.) 25 mln zł

Polska Akcja Humanitarna 15 mln zł

PCK 2 mln zł

Dla porównania: w budżecie państwa na 2001 r. na samą tylko opiekę społeczną przewidziano prawie 12,5 mld zł (ze 181 mld zł). Ponad 7 mld zł z tej sumy przeznaczone zostanie na dotacje i subwencje dla rozmaitych organizacji, 5 mld zł – na świadczenia dla osób fizycznych.

Słownik dobroczynny

Cause related marketing – tworzenie wizerunku firmy lub marki poprzez udział w istotnych społecznie inicjatywach, m.in. akcjach dobroczynnych

Foundraising – zbieranie pieniędzy na działalność organizacji pozarządowych

Give as you shop – hasło reklamowe skierowane do kupujących w Internecie, aby nabywając dany towar wsparli cele dobroczynne

NGO-si – ludzie działający w non governement organizations, organizacjach pozarządowych

Pay-roll – forma filantropii; do każdej złotówki, którą pracownik odpisuje ze swojej pensji na cele dobroczynne, jego firma dokłada złotówkę

quango – organizacje quasi-pozarządowe: bongo – zorganizowane przez instytucje biznesowe, gongo – zorganizowane przez administrację rządową

Filantropia przez wieki

Starożytność
dr Marek Węcowski

W starożytnej Grecji słowo „filantropia” oznaczało zasadę moralną, miłość do ludzi, natomiast czynienie dobra nazywano „euregetyzmem”. Grecy należeli do grupy tzw. społeczeństw wstydu, a w nich kluczową rolę odgrywa opinia. Byli społecznością agonistyczną, w której liczy się rywalizacja. Bogaci obywatele konkurowali więc między sobą o prestiż, rywalizacja polityczna często polegała na licytacji, kto więcej zrobił dla miasta. Nie ściągano podatków, więc państwo miało pieniądze od przypadku do przypadku. Flota czy biblioteki istniały dzięki prywatnym darczyńcom.
W zamian za akt dobroczynności obywatel mógł na własny koszt postawić na placu swój pomnik i napisać, kim jest i za co go lud wyróżnia. Miasta zastawione były nimi, zaś dzisiejsze muzealne posągi to w znakomitej większości właśnie kamienne autoreklamy.

Średniowiecze
prof. Maria Bogucka
Filantropię w średniowieczu kształtował ambiwalentny stosunek do ubogich. Z jednej strony obawiano się potencjalnych rozruchów społecznych ze strony kryminogennego środowiska głodnej biedoty. Z drugiej, Kościół nauczał, iż pierwszą z cnót jest miłosierdzie, caritas. O tym jest przecież biblijna przypowieść o wielbłądzie i uchu igielnym. Żebrak był więc bardzo potrzebny, dzięki miłosierdziu można było osiągnąć zbawienie.
Najczęściej spotykaną formą była indywidualna jałmużna. Lichwiarze i handlarze, którzy mieli jakoby niegodne zajęcie, jałmużną uspokajali sumienie i zapisywali w testamentach legaty dla ubogich. Biednych ściągano także na pogrzeby, ponieważ w orszaku żałobnym musiał iść tłum, podczas stypy zaś wynoszono im przed dom jedzenie. Istniały też domy opieki, szpitale pełniące funkcje przytułków, domy dla wdów.

Reformacja
prof. Andrzej Karpiński
Reformacja podzieliła biednych na godnych i niegodnych wsparcia. Protestancki etos pracy, który częściowo funkcjonował także w krajach katolickich, wykluczał żebranie jako sposób na życie. Za godnych wsparcia uważano chorych, wdowy, podupadłych majstrów, starców, podrzutki. Niegodnymi byli m.in. żebracy, włóczędzy, ludzie luźni, czyli chłopi zbiegli od feudalnych panów, którzy w połowie XVII wieku w Polsce stanowili już kilkanaście procent ogółu społeczeństwa.
Istniały rozmaite formy pomocy. Tzw. skrzynki św. Mikołaja, czyli fundusze posagowe, miały chronić panny ze zubożałych rodzin przed zejściem na złą drogę. Dla inwalidów wojennych tworzono alumnaty – zakłady opieki. Działały prywatne fundacje stypendialne, niekiedy biskupie. Darczyńcy pomoc adresowali zwykle bezimiennie, ale zdarzało się, że np. fundator ogłaszał stypendium „dla trzech ubogich mieszczan z Warszawy, aby studiowali w Krakowie”.

Żydzi
dr Anna Michałowska
W żydowskiej wierze dobroczynność jest jednym z filarów świata. Gminy żydowskie były samowystarczalne, nie wypadało szukać pomocy u gojów, tak więc obowiązek wspierania potrzebujących spoczywał na gminnej administracji. Kasę dobroczynności prowadzili tzw. gabaje, zasilana zaś była m.in. z opłat synagogalnych, podatków, grzywien. Bogatych obywateli zmuszano do przyjmowania biednych studentów na obiady szabatowe. Z braku pieniędzy gminy zwykle lepiej traktowały biedaków wykształconych, czyli przydatnych, oraz miejscowych. Zdarzało się, że wędrownym żebrakom pozwalano pozostać w gminie tylko kilka godzin, a potem sadzano na wóz i słano do sąsiedniej.

XIX wiek
dr Grażyna Szelągowska
W XIX w. istniały dwa nurty filantropii.
W krajach rozwiniętych, z szerokim polem działalności służb publicznych, obowiązek dobroczynności spoczywał na administracji państwowej. Ukoronowaniem tej tendencji są lata 80. w Cesarstwie Niemieckim. Kanclerz Bismarck wprowadził wówczas nowoczesne ustawodawstwo, fundamenty państwa opiekuńczego. Powstawały rozmaite urzędy ds. biednych, sieć domów dla wdów, sierot.
Inny nurt pojawił się tam, gdzie modernizacja przebiegała wolno albo państwo było wrogie społeczeństwu, czyli np. na ziemiach polskich pod zaborami. W drugiej połowie XIX w. kwitnie filantropia prywatna, a ludzie pragnący ją uprawiać zaczynają się stowarzyszać.

Ile daje ulica

W 2000 r. do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji wpłynęło 140 wniosków o zezwolenie na przeprowadzenie zbiórki publicznej. Wydano 113 pozwoleń

• Łączna suma zebranych w 2000 r. pieniędzy: 55 834 963 zł

• Łączna wartość zebranych w 2000 r. darów: 5 285 025 zł