POLITYKA

Sobota, 25 maja 2019

Polityka - nr 4 (3195) z dnia 2019-01-23; s. 70-71

Debata Medyczna

Paweł Walewski

Szczypta obaw, garść nadziei

Leki biologiczne stały się wizytówką współczesnej medycyny i są coraz bardziej dostępne. Nadal jednak ich stosowanie wzbudza wiele emocji zarówno wśród lekarzy, jak i pacjentów.

Niewiele w ochronie zdrowia mamy tematów, co do których byłaby taka zgodność między decydentami a lekarzami. Potrzeby upowszechniania kuracji biologicznych nikt nie kwestionuje, bo choć pilnujący wydatków na leki urzędnicy Ministerstwa Zdrowia chcieliby wydawać na nie jak najmniej, wszyscy zdają sobie sprawę, że odwrotu od terapii biologicznych nie ma.

Powszechnie znane i popularne insuliny, heparyny czy hormon wzrostu można zaliczyć do pierwszych kuracji biologicznych. Rozwój biotechnologii sprawił, że dzięki modyfikacjom genetycznym można zaprząc bakterie, wirusy i drożdże do produkcji dużo większej liczby leków, które okazują się skuteczne w onkologii, reumatologii, endokrynologii, neurologii, alergologii, dermatologii, okulistyce i pediatrii.

Kuracje biologiczne – oparte na przeciwciałach, szczepionkach, terapiach genowych – zdobywają coraz to nowe przyczółki. Tempo wprowadzania ich do praktyki medycznej przyspieszyło, odkąd na rynku pojawiły się leki biopodobne, inaczej nazywane bionastępczymi, które po wygaśnięciu patentów droższych oryginałów mogą je z powodzeniem zastąpić. Ale czy to bezpieczne i w jakich warunkach dopuszczalne? Dyskutowano o tym podczas debaty, któ...

Zobacz także

Wyjaśnienie