POLITYKA

Czwartek, 23 maja 2019

Polityka - nr 3 (2487) z dnia 2005-01-22; s. 36-39

Kraj / Życie Tysola

Jagienka Wilczak

Szelest legendy

„Tygodnik Solidarność” był dzieckiem Sierpnia. Czytała go cała Polska, bo niósł nadzieję. Władza uważała, że „Tygodnik” podkopuje fundamenty państwa. Redakcję próbowała rozpracować Służba Bezpieczeństwa, a echa tych zabiegów słychać do dziś.

W trzecim z 21 postulatów sierpniowych strajkujący domagali się „wolności słowa, druku, publikacji”. Z początkiem października 1980 r. Krajowa Komisja Porozumiewawcza ponownie wyartykułowała swe żądania w liście do wicepremiera Mieczysława Jagielskiego: domagano się zgody na wydawanie ogólnopolskiego pisma oraz dostępu do telewizji. 13 października nad listem pochylił się partyjno-rządowy zespół ds. rozwiązywania konfliktów. Rozważano zgodę na tygodnik związkowy. Dostępu do telewizji władza broniła jak socjalizmu. Dopiero 23 grudnia na posiedzeniu Biura Politycznego zdecydowano „wobec stałego nacisku Solidarności (...) wyrazić zgodę na nakład 500 tys. egzemplarzy i lokal dla redakcji w Warszawie”.

W Warszawie i Gdańsku trwały tymczasem przymiarki do stanowisk. Do objęcia redakcji tygodnika szykowało się środowisko Komitetu Obrony Robotników, przekonane, że ma mandat i doświadczenie. Sekretarzami redakcji mieli zostać Joanna Szczęsna i Seweryn Blumsztajn, kierownikiem działu związkowego – Helena Łuczywo (po latach będą współtworzyć „Gazetę Wyborczą”). Na naczelnego przymierzano Konrada Bielińskiego, redaktora stoczniowego biuletynu strajkowego „Solidarność”. „To świetne postacie, twórcy znakomitych pism, ale czy powinni ...