POLITYKA

Piątek, 18 stycznia 2019

Polityka - nr 13 (2698) z dnia 2009-03-28; s. 22-25

Kraj

Barbara Pietkiewicz

Szklanych kulek już nie ma

Andrzej Samson umarł w mieszkaniu swojej siostry w Częstochowie. Jego historia ciągle trwa. I prowokuje dyskusje.

Dziennikarze jadą pod dom byłej żony i córki. Gdzie on jest? Gdzie się schował przed prasą? Powinien złożyć „wstrząsające zeznania”, skazany pedofil ma wręcz taki obowiązek. A jeśli nie chce złożyć, świadczy to tym dobitniej o jego winie.

Powściągliwość wobec czyjegoś umierania większa była w PRL, kiedy to, w przeciwieństwie do Zachodu, nie było u nas, jak wiadomo, gejów, lesbijek ani nikogo takiego jak Samson. Lecz kto wie, gdyby istniały wtedy tabloidy, może rzuciłyby się na jakiegoś wroga ludu z impetem i rozszarpałyby na strzępy, dopadając tuż przed rozstrzelaniem, przed stryczkiem. Pisząc o słynnym lekarzu: dr Śmierć, a o Samsonie: dr Szok. Choruje czy udaje, umiera czy żarty sobie stroi z wymiaru sprawiedliwości, leżąc nie na więziennym łóżku.

Matka oskarżająca mówi w telewizorze: „Boję się, że umrze i uniknie kary”. Powinien żyć po to, żeby jej nie uniknąć? Czy nie powinno się jej zadać takiego pytania? Ktoś, kto podpisał zwolnienie ...