POLITYKA

środa, 26 czerwca 2019

Polityka - nr 24 (2658) z dnia 2008-06-14; s. 106-107

Ludzie / Obyczaje / I'm lepszy

Krzysztof Szymborski

Szkoła namysłu

Amerykański koledż jest oryginalnym rozwiązaniem. Dzięki niemu mnóstwo młodych ludzi ma szansę na elitarną edukację, a jednocześnie – odłożenie decyzji o przyszłej profesji na później.

Czas spędzony w szkole przez uczniów amerykańskich szkół publicznych nie jest całkowicie stracony. Szkoły te (POLITYKA 22) sprzyjają rozwojowi samodzielnego myślenia i pielęgnują poczucie wolności. Ci młodzi ludzie, którzy mają na to ochotę, mogą się nawet uczyć. Bezinteresowne umiłowanie wiedzy jest jednak wśród amerykańskich nastolatków (jak zresztą wśród wszystkich) uczuciem zdominowanym na ogół przez inne emocje związane z wiekiem dojrzewania. Kończą więc przeważnie szkołę średnią niedojrzali najczęściej 17-latkowie – przynajmniej pod względem edukacyjnym. To znaczy kończy ją mniej więcej 70 proc. młodzieży, reszta naukę porzuca, przynajmniej chwilowo, uznając, że siedząc w szkole marnuje młodość.

Wytrwałych, którzy otrzymują dyplomy, jest co roku ponad 2,5 mln. 67 proc. z nich kontynuuje edukację w jednej z ponad 4 tys. szkół wyższych. W tym roku na rozmaitego typu uczelniach będzie studiować w sumie ponad 18 mln młodych (a także nieco starszych) Amerykanów. Niektóre z nich to dwuletnie szkoły przysposabiające do zawodu lub do ...