POLITYKA

Poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Polityka - nr 17 (2753) z dnia 2010-04-24; s. 24-25

Po katastrofie

Juliusz Ćwieluch

Sznur we krwi

Zaledwie kilka dni po śmierci całego kierownictwa polskiej armii na szczytach już zaczął się wyścig kadrowy. Jednak pytania: kto, kogo i za kogo, przysłoniły te ważniejsze: dlaczego, co zmienić, jak naprawić?

Armia działa i wypełnia zadania – to najczęściej powtarzany komunikat zarówno ze strony Ministerstwa Obrony Narodowej, jak i Biura Bezpieczeństwa Narodowego, i nie jest to propagandowe pudrowanie rzeczywistości. Pierwsze grupy wsparcia pod domami ofiar pojawiły się spontanicznie, nim jeszcze wydano rozkazy, niespełna pół godziny po upublicznieniu informacji o wypadku. Równie sprawnie odbyło się przejęcie obowiązków przez zastępców poszczególnych rodzajów sił zbrojnych. Szeregowy żołnierz mógł nie zauważyć zmiany. W planach przygotowanych na sytuacje szczególne tak to właśnie miało wyglądać. I wyglądało.

Niestety, na tym dobre wiadomości się kończą.

Powrót wodzów

Tragedia w Smoleńsku była dla armii podwójnie bolesna, bo przez pierwsze godziny po katastrofie o wojskowych mówiło się niewiele. A kiedy już media zaczęły ich przypominać, okazało się, że o niektórych nie można było powiedzieć ani napisać za wiele. – Armia to cały czas struktura zamknięta, z założenia odcinająca się od mediów, a nawet cywilów. W ...