POLITYKA

Wtorek, 21 listopada 2017

Polityka - nr 21 (3111) z dnia 2017-05-24; s. 26-28

Społeczeństwo

Joanna Podgórska

Szpetni dwudziestoletni

„Chcemy męszczyzn a nie ciot” – głosił rozpaczliwie transparent młodych nacjonalistów. Wzrost szowinizmu, ksenofobii to efekt frustracji młodych mężczyzn wychowywanych nie do tej rzeczywistości.

Drogi młodych kobiet i młodych mężczyzn coraz bardziej się rozchodzą. Do tej pory badano ideowe i polityczne przekonania tych grup razem z ogółem społeczeństwa. Wychodziło, że młodzi ostro skręcają w prawo. Ale próbki były zbyt małe, by uchwycić różnice wewnątrz tej grupy. Instytut Spraw Publicznych opublikował właśnie wyniki sondażu, którym objęto tylko młodych. – To pierwsze takie badania na dużej grupie młodych Polaków, z podziałem na płeć – mówi dr Jacek Kucharczyk, szef Instytutu Spraw Publicznych. – Pokazały znaczące różnice statystyczne między kobietami i mężczyznami. Za wyraźny prawicowy przechył wśród młodych odpowiadają głównie młodzi mężczyźni z małych miasteczek.

Lewica ma wśród młodych kobiet i mężczyzn takie samo poparcie, na poziomie 8 proc. Różnice zaczynają się przy deklaracji poglądów centrowych (ponad połowa kobiet i 38 proc. mężczyzn). Dalej pęknięcie jest jeszcze bardziej wyraźne. Jako zwolenników skrajnej prawicy określa się aż 30 proc. mężczyzn. Wśród kobiet ten odsetek wynosi 13 proc. Ten podział przekłada się na odpowiedzi dotyczące integracji europejskiej i szacunku dla demokratycznych wartości. Badanych poproszono, by odnieśli się do stwierdzenia: to bez znaczenia, czy rząd jest demokratyczny czy nie. Zgodziło się z nim 7 proc. kobiet i 17 proc. mężczyzn. Przecząco odpowiedziało 75 proc. kobiet i 68 proc. mężczyzn. – Płeć to była jedyna statystycznie znacząca różnica w tej grupie – tłumaczy dr Kucharczyk. – Miejsce zamieszkania, takie jak wieś, małe czy wielkie miasto, oraz region geograficzny miały mniejsze znaczenie. Płeć przekłada się także na preferencje partyjne.

Kobiety znacznie rzadziej wykluczają głosowanie na takie partie, jak Razem, Nowoczesna czy PO. Z kolei elektorat takich partii, jak Kukiz’15 czy Korwin, to przede wszystkim młodzi mężczyźni. Z sondażu IPSOS dla OKO.press wynika, że w Polsce na Donalda Trumpa zagłosowałoby 26 proc. mężczyzn i tylko 7 proc. kobiet.

Różnice pogłębiają się także w innych sferach. Rośnie przewaga kobiet, jeśli chodzi o wyższe wykształcenie. Większy odsetek deklaruje znajomość języków obcych. Według Diagnozy Społecznej 2015 w grupie 20–24 lata kobiety zdecydowanie częściej dokształcają się i podnoszą kwalifikacje, podczas gdy aktywność edukacyjna młodych mężczyzn spada. Według cyklicznych badań czytelnictwa dla Biblioteki Narodowej najsilniej dominującą zmienną, która przekłada się na liczbę przeczytanych książek, jest oczywiście wykształcenie, ale drugą – płeć. Wygląda na to, że młode kobiety łatwiej radzą sobie ze współczesnością.

To widać już na poziomie liceum. Dziewczyny dostały nowe wzorce, kupiły równościowy dyskurs, dorastają w poczuciu własnej wartości, akceptują swoją płeć i są przekonane, że nie ustępują w niczym mężczyznom. Chłopcy dramatycznie miotają się w poszukiwaniu tożsamości. Potrafią w ciągu tygodnia przeistoczyć się z antyklerykalnego anarchisty w katolickiego naziola. Coś starego się kończy, a nie dano im niczego nowego w zamian.

Młodzi mężczyźni funkcjonują pośród wielu różnych modeli męskich zachowań. To nie jest prosta alternatywa: partnerski kontra patriarchalny – twierdzi dr hab. Wojciech Śmieja z Instytutu Nauk o Literaturze Uniwersytetu Śląskiego, który bada wzorce męskości w kulturze. – Możemy mówić o „męskościach hybrydycznych”, w których elementy modelu partnerskiego, podglądanego choćby w serialach z życia wielkomiejskiej klasy średniej, mieszają się z modelem patriarchalnym, o którym tak ładnie naucza katecheta w szkole i proboszcz w niedzielę. Chłopcy dostają sprzeczne bodźce, nie potrafią nad tą nieznośną „hybrydycznością” zapanować. Nikt się nie kwapi, by im pomóc w budowaniu własnej męskości. Nie dziwmy się, że sięgają po najprymitywniejsze recepty, takie jak nacjonalizm czy militarne ciągoty.

Niezależne córki, sfrustrowani synowie

Z badania Nowa Matka Polka, przeprowadzonego przez Katarzynę Pawlikowską, ekspertkę w dziedzinie motywacji kobiecych, wyraźnie wynika, że rewolucja obyczajowa w Polsce objęła przede wszystkim jedną płeć. Kobiety od pokoleń wdrukowywały córkom, że ich podstawowa rola to bycie żoną i matką, która poświęca się dla rodziny. Aż w ostatnim pokoleniu coś się zacięło. Nastąpił cichy przełom. 64 proc. młodych kobiet deklaruje, że matki wspierały je w rozwoju osobistych pasji i planów zawodowych. I nie dotyczy to wcale wyłącznie dużych miast, ale w tym samym stopniu wsi i małych miasteczek. Nowa Matka Polka przerwała generacyjny łańcuch samopoświęcenia i wychowała córkę na niezależną kobietę. Ale syna wychowała tradycyjnie. Ankietowane przez Katarzynę Pawlikowską kobiety deklarowały, że ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]