POLITYKA

Sobota, 20 lipca 2019

Polityka - nr 11 (2546) z dnia 2006-03-18; s. 102-103

Społeczeństwo / Sport / Doping genetyczny

Tadeusz Olszański

Szpiedzy z krainy WADA

Na igrzyskach w Turynie okazało się, że stosowane dotąd laboratoryjne metody nie są już w stanie wykryć najnowszego, genetycznego, dopingu. Dlatego Światowa Agencja Zwalczania Dopingu (WADA) użyła podczas zimowej olimpiady nowych broni – podsłuchu, sieci informatorów, prowokacji. Co tu dużo mówić – szpiegostwa. Ale i to nie dało rezultatu!

Dwa lata temu w Atenach na 3 tys. laboratoryjnych testów 22 dało pozytywny rezultat. Zdyskwalifikowano 22 olimpijczyków, w tym siedmiu medalistów. W Turynie na 1200 testów wykryto tylko jeden przypadek! Rosjanka Olga Pylajewa straciła srebrny medal w biathlonowym biegu na 15 km. A przecież już na początku igrzysk zanosiło się na rekordową liczbę wpadek. Pierwsze testy wykazały, że aż 13 biegaczy ma nieprawdopodobnie podwyższoną ilość czerwonych ciałek krwi, zdolni są więc do ogromnego wysiłku. Taki stan krwi zazwyczaj wywoływał zakazany środek EPO. Tym razem jednak analiza laboratoryjna nie wykazała żadnych niedozwolonych substancji, a zwiększona ilość czerwonych ciałek nie może przecież podlegać karze. Wszystkich podejrzanych zawodników dopuszczono do startu!

Transfuzja kontrolowana

Doping, a zwłaszcza stosowanie EPO, można utajnić przez transfuzję krwi. Krew pobiera się odpowiednio wcześniej od zawodnika, a następnie przetacza mu ją tuż przed startem. Sławę w tej dziedzinie zyskał Austriak Walter Mayer. W 2002 r. został zdyskwalifikowany przez Międzynarodową Federację Narciarską na osiem lat za przetaczanie krwi narciarzom. Ale dyskwalifikacja nie pozbawił...