POLITYKA

Czwartek, 23 maja 2019

Polityka - nr 31 (2565) z dnia 2006-08-05; s. 16

Ludzie i wydarzenia

 PAW

Szpitalny tropik

Obłożeni workami z lodem, owinięci zimnymi prześcieradłami – tak muszą znosić upały pacjenci większości polskich szpitali, które zupełnie nie są przygotowane do fali gorąca. Brak urządzeń klimatyzacyjnych, na których zaoszczędzono podczas budowy, zastępują w salach chorych i na blokach operacyjnych wiatraki, żaluzje, a gdy nie ma nawet tego – zwykłe przeciągi. Dyrektorów szpitali nie stać na założenie klimatyzacji, jeśli nie pomyśleli o tym architekci.

W szpitalach regionu łódzkiego tylko 10 proc. bloków operacyjnych ma urządzenia klimatyzacyjne i taka jest mniej więcej średnia krajowa. Chirurdzy muszą operować ubrani w maski i szczelne fartuchy (choć nieraz w samej bieliźnie) pod rozgrzanymi lampami w ciężkim ukropie, choć przepisy BHP zezwalają na 24 stopnie. Szczęśliwie wiele placówek podczas wakacji pracuje na pół obrotów. – Cieszę się, że remontujemy oddział, bo nie muszę narażać pacjentów na dodatkowe niebezpieczeństwo – mówi prof. Krzysztof Bielecki, kierownik Kliniki Chirurgii Szpitala CMKP w Warszawie.

Ale są ...

Tagi

upałyszpitale