POLITYKA

Niedziela, 26 maja 2019

Polityka - nr 7 (2180) z dnia 1999-02-13; s. 56-57

Kultura

Piotr Sarzyński

Sztuka, czyli pieniądze

Schyłek stulecia prowokuje do podsumowań i porządkowania tego wszystkiego, co wydarzyło się po 1900 r. Dotyczy to także sztuk pięknych (czy można tak jeszcze o nich pisać?), dla których kończący się wiek był wyjątkowo burzliwy. Otwarta właśnie w krakowskim Muzeum Narodowym wystawa o nieco przydługim tytule "Picasso, Léger, Nolde, Arp, Miró i inni. Sztuka naszego wieku z kolekcji Würth" stanowi taką próbę ogarnięcia owych plastycznych dokonań.

Po serii muzealnych wydarzeń, w których oprawa i reklama wzięły górę nad zawartością (Balthus, Dali, Christo), oczekiwałem na tę wystawę z dużym niepokojem. Spotkało mnie jednak miłe zdziwienie. Dla przeciętnego Polaka znajomo brzmią dwa, może trzy nazwiska twórców reprezentowanych w Krakowie: Picasso, zapewne Miró lub Léger. To jednak raczej skutek mizernej edukacji plastycznej narodu, nie zaś jakości ekspozycji. Praktycznie bowiem niemal wszyscy wystawiani artyści to postacie znaczące w sztuce XX wieku, a ich notki biograficzne znaleźć można w każdym specjalistycznym słowniku. Co więcej, na wystawie są reprezentowani dziełami znaczącymi, wysokiej klasy artystycznej. Te 170 dzieł wybrano doprawdy wyśmienicie spośród 4500 obiektów znajdujących się w kolekcji.

To jeszcze nie koniec pochwał. Rzadko zdarzają się w Polsce wystawy, których koncepcja nie sprowadza się jedynie do porozwieszania i porozstawiania eksponatów, najczęściej w czasowo-chronologicznym lub tematycznym porządku. Kuratorki wystawy (Nawojka Cieślińska i Anna Król) przyjęły system prosty i klarowny, a równocześnie niezwykle inspirujący i pozwalający zwiedzającym zrozumieć, jak rozwijała się sztuka XX ...