POLITYKA

Niedziela, 21 kwietnia 2019

Polityka - nr 49 (2170) z dnia 1998-12-05; s. 62-63

Kultura

Artur Górski

Sztuka zgiełku

Dla jednych szum silnika jest zjawiskiem mechanicznym, dla drugich - artystycznym. Zależy, gdzie się tego szumu słucha. Jeśli w warsztacie, to rację mają pierwsi. Jeśli w galerii, to jest to audio art.

Audio art to sztuka, która jak na razie nie zrobiła w Polsce zawrotnej kariery. Może  między innymi dlatego, że nie wiadomo, co nim jest: gdzie kończy się audio art, a gdzie zaczyna teatr awangardowy? Czy bliżej mu do muzyki (audio bądź co bądź), czy też plastyki (eksponuje się go w galeriach)? Poza tym towarzyszą mu rozmaite etykietki, dość dowolnie przyklejane, takie jak choćby total art czy minimal art. W pracach Lidii Zielińskiej pojawia się termin "muzyka potencjalna"... Jeśli do tego dodać skojarzenia z video artem oraz sztuką multimedialną, a więc wykorzystującą komputer jako narzędzie artystyczne, obraz nam się jeszcze zaciemni. Trudno o jednoznaczną definicję; być może najbliższe jej byłoby stwierdzenie, że chodzi tu o dźwiękową ilustrację dla tzw. instalacji bądź happeningu. Ale też nie do końca.

Toteż zakończony właśnie warszawski VI Festiwal Audio Art był taką trochę wolną amerykanką interpretacji artystycznych. W ciągu dziesięciu dni imprezy mieliśmy tam i instalacje audiowizualne, i prezentacje nowych instrumentów elektromechanicznych, i&...