POLITYKA

Poniedziałek, 20 maja 2019

Polityka - nr 39 (2212) z dnia 1999-09-25; s. 44-45

Świat

Grzegorz Dobiecki

Tabliczki prawdy

Francuscy chłopi nie zachwycili się rządowym nakazem wprowadzającym tzw. podwójne afiszowanie cen we wszelkich sklepach, sprzedających produkty owocowo-warzywne. Rząd zdecydował: przez około trzy miesiące dziewięć gatunków owoców i warzyw, m.in. jabłek, brzoskwiń, moreli, marchwi i pomidorów, ma wpływać do sklepów w sposób kontrolowany. Tak mianowicie, by kupujący mógł ujrzeć na tabliczce cenę zakupu od producenta i cenę sprzedaży klientowi. By zdał sobie sprawę z różnicy, jaką traci rolnik.

Po kilku tygodniach od wprowadzenia w życie pomysłu widać, że spalił on na panewce. Najkrócej niepowodzenie przedsięwzięcia komentuje Confederation Paysanne, Konfederacja Chłopska: chorobę próbowano zastąpić lekarstwem. Z największego związku zawodowego francuskich rolników Finsea dostałem faks: To my - czytam w dokumencie - domagaliśmy się przejrzystości cen i praktyk stosowanych wobec nas przez wielkie i średnie "surfaces" (czyli hiper- i supermarkety). Bo pragnęliśmy uzmysłowić konsumentowi - głosi dalej faks - iż "wielka dystrybucja" nadużywa zasad handlowania. My te nadużycia zbadamy. Badania trwają.

Tymczasem konsument średnio się tą batalią interesuje. Odruch zrozumiały, bo po co studiować tabliczki, jeśli i tak nie wpływa to na cenę zakupu. Gorzej - bo agresywnie reagują na nowy pomysł władz średni i najmniejsi sprzedawcy. Zaczęto nas traktować niczym złodziei - mówią.

- Nikt nas nie pyta o cenę, jaką płacimy pośrednikom. Transport, pakowanie, przechowanie warzyw i owoców. Uważamy się za uczciwych sprzedawców. A tu nagle - oskarżeni. Mali i średni kupują bowiem od pośredników, nie u producentów. ...