POLITYKA

Czwartek, 25 kwietnia 2019

Polityka - nr 32 (2870) z dnia 2012-08-08; s. 25-27

Polityka

Mariusz JanickiWiesław Władyka

Tak samo, ale inaczej

PO wolno więcej, twierdzi PiS. Nie jest karana przez opinię publiczną za to, za co nam ścięto by głowy. Skąd ta rażąca niesprawiedliwość?

Platforma, zdaniem polityków PiS i pisowskich komentatorów, poza tym, że jest skrajnie nieudolna i nieodpowiedzialna, coraz bardziej zagraża demokracji. Staje się instytucjonalną partią władzy, opresyjną wobec opozycji, manipulującą opinią publiczną, ograniczającą wolność słowa i swobody obywatelskie. I co? I nic? Większość społeczeństwa zapadła w hipnotyczny sen. A wyobraźcie sobie – zdaje się mówić PiS – że oto, dla porównania, mamy takie sytuacje [fabularyzacja autorów]:

Pierwsza: zostaje upubliczniona nagrana taśma, na której dwóch ludzi z Samoobrony, strategicznego koalicjanta PiS, rozmawia o obsadzaniu stanowisk w agencjach, o nepotyzmie, nadużyciach, finansowych kombinacjach czy o rzekomym składaniu fałszywych zeznań przez ministra. Potem wychodzą na jaw przejawy nepotyzmu u głównego koalicjanta. Wszyscy, z Platformą na czele, domagaliby się dymisji rządu.

Druga: oto po dużej demonstracji opozycyjnej Platformy, podczas której dochodzi do kilku incydentów i lokalnych zamieszek, prezydent Kaczyński wnosi ustawę ograniczającą w kilku punktach swobodę organizowania manifestacji. Premier Kaczyński wraz ze swoim ugrupowaniem twardo przeprowadza prezydencki projekt przez parlament, wszelką krytykę gasząc argumentem, że musi ...