POLITYKA

Poniedziałek, 22 lipca 2019

Polityka - nr 12 (2950) z dnia 2014-03-19; s. 12-15

Temat tygodnia

Justyna Prus–Wojciechowska

Tak zwana prawda

Dlaczego Rosjanie tak łatwo kupują kremlowską wersję wydarzeń na Ukrainie i teraz – na Krymie? Dlatego, że bardzo wielu chce w nią uwierzyć.

Medialny obrazek z tzw. referendum: na Krymie spokój i radość. W telewizji międzynarodowi obserwatorzy ustami Polaka Mateusza Piskorskiego, byłego posła Samoobrony, ogłaszają: naruszeń nie było.

W oczach krymskich Rosjan łzy: „wracamy do domu”. Ale masowo głosowali nie tylko oni (w końcu wynik był rekordowy, niczym poparcie dla Władimira Putina w Czeczenii) – także Ukraińcy i Tatarzy krymscy.

Oddziałów „samoobrony” na ulicach nie widać, ale wiadomo, że od kilku dni pilnowały, by na półwysep nie przeniknęły siły neonazistowskie, które panoszą się na pozostałym, ogarniętym chaosem, terytorium Ukrainy. Teraz szykują się do wysadzania rurociągów. Na sewastopolskich blokach rosyjskie flagi, zawieszone w ramach spontanicznej, oddolnej akcji mieszkańców. To była i jest rosyjska ziemia. Referendum jest zgodne z prawem międzynarodowym, analogicznie do tego przeprowadzonego w Kosowie. – Zachód nie da rady zdezawuować tego wyniku – przekonuje politolog Aleksiej Muchin. Na ekranach rosyjskich telewizorów 16 marca na Krymie zapanowało ogólne szczęście oraz Rosja.

Gdy trzy tygodnie wcześniej Władimir Putin informował, że na Ukrainie doszło ...