POLITYKA

Piątek, 24 maja 2019

Polityka - nr 2 (2587) z dnia 2007-01-13; s. 78-80

Ludzie / Obyczaje

Ryszarda Socha

Tam, gdzie miękną twardziele

W Hospicjum im. ks. Eugeniusza Dutkiewicza w Gdańsku w opiece nad pacjentami pomagają więźniowie. Żółta koszulka wolontariusza jest dla nich znakiem nadziei. Kiedy dostali te koszulki, robili sobie w nich zdjęcia, żeby posłać do domu i napisać: zobacz, mamo, nie jestem taki zły.

Zakład Karny w Gdańsku Przeróbce. Parterowe baraki za ogrodzeniem zwieńczonym kolczastym drutem – 430 miejsc i 650 osadzonych. Przeważają cele 13–15-osobowe. Jeden z oddziałów funkcjonuje jako terapeutyczny, dla skazanych uzależnionych od alkoholu. Pracę ma prawie połowa więźniów z Gdańska Przeróbki, a z oddziału otwartego ponad 70 proc. Pracodawcy, zwłaszcza firmy budowlane, ustawiają się po nich w kolejce. Ale kilka lat temu było inaczej. Nic nie zachęcało pracodawców, by sięgać po ludzi zza krat. Sukcesem było wtedy uzyskanie zajęcia nieodpłatnego.

W 2002 r. hospicjum gdańskie przeżywało trudne chwile. Jego założyciel palotyn ks. Eugeniusz Dutkiewicz bardzo chciał, aby to miejsce było piękne, by nie wyglądało jak umieralnia. Ale piękno kosztuje – podkreśla ks. Piotr Krakowiak, jego następca. Ksiądz Dutkiewicz zmarł na zawał, za sprawą trosk związanych z inwestycją. – Nie było pieniędzy, niczego, ludzie zeszli z budowy – opisuje ówczesną sytuację obecny dyrektor. – I wtedy ktoś powiedział, że gdański szef więziennictwa ...