POLITYKA

Sobota, 25 maja 2019

Polityka - nr 26 (2458) z dnia 2004-06-26; s. 108-113

Na własne oczy

Jowita Flankowska

Tango. Ósmy zmysł.

„Konkurs trwa, kto dłużej z nas wytrzyma tango
Który z nas i która z was upadnie nagle
Każdy chce partnera mieć i każdy kłamie
Nie ma par, do tańca nikt nie prosi ładnie”
(„Nieustanne tango” zespołu Republika, muzyka i słowa Grzegorz Ciechowski)

Kto nie wiedział, ten nie wszedł do starej kamienicy przy ul. Złotej 1 w Warszawie. A kto nie wszedł, ten tego nie zobaczył: klatka schodowa z marmurowymi schodami i rzeźbionymi poręczami jakby żywcem przeniesiona z Petersburga, rząd świec na schodach, oświetlających drogę na piętro, no i w końcu sala balowa. Stłumione, dochodzące zza drzwi dźwięki nie pozostawiały wątpliwości. Bandeoneon, skrzypce, gitara i szarpiący zwykle smutną strunę w duszy śpiew. Tango argentyńskie.

Drzwi się otwierały i z Petersburga wszyscy błyskawicznie przenosili się do Buenos Aires: późny wieczór, mnóstwo świec, małe stoliki, przy których można usiąść, sączyć wino, jeść domową szarlotkę, rozmawiać ze znajomymi. I patrzeć. Albo tańczyć.

Zatańczyć zmęczenie

Złość, nienawiść, pasja, pożądanie, zazdrość. Do tego czasami jeszcze szczypta agresji, odrobina brutalności. A tak naprawdę to najczęściej każde uczucie, które właśnie ma się w sobie. Poszczególne figury tanga zatańczone w ...