POLITYKA

Niedziela, 18 sierpnia 2019

Polityka - nr 9 (2441) z dnia 2004-02-28; s. 42-44

Gospodarka / Handlowe chwyty

Paweł Wrabec

Taniocha

Handlowcy walczą na ceny. Coraz więcej jest sklepów, w których wszystko kosztuje pięć albo i mniej złotych. Hipermarkety kuszą promocjami. Ale uwaga: za byle jakie pieniądze zwykle dostaje się byle co.

Magda Rafińska od roku prowadzi wraz z mężem sklep „wszystko po 4 zł” w Grodzisku Mazowieckim. U Rafińskiej, tak jak w innych tego typu placówkach, na półkach „szwarc mydło i powidło”, choć towary porozkładane są według ustalonego porządku. W małym, osobnym pomieszczeniu same tandetne upominki: sztuczne kwiaty, ramki na zdjęcia, pstrokate kubki etc. W drugim, większym, na wydzielonym regale króluje chemia: dezodoranty, płyny do zmiękczania tkanin, pianki do golenia nieznanych producentów. Po prawej stronie zabawki, po lewej drobne artykuły gospodarstwa domowego – koszyczki, tarki kuchenne, ściereczki, mopy, szczotki, podkoszulki, nieco dalej w narożniku kącik z prostymi narzędziami.

Działające na podobnej zasadzie sklepy, gdzie wszystko można kupić za funta, markę czy dolara, od dawna prosperują w krajach zachodnich, tyle że chyba nigdzie na świecie nie cieszyły się tak wielką popularnością jak w Polsce. W ciągu dwóch lat powstało ich u nas kilka tysięcy, nieprzypadkowo najwięcej w małych ...