POLITYKA

Wtorek, 21 maja 2019

Polityka - nr 13 (3204) z dnia 2019-03-27; s. 62-63

Nauka

Karol Jałochowski

Tao Coopera

Zamiast Ery Wodnika mamy Erę Pomieszania Pojęć. Fred Cooper, znakomity fizyk i „profesjonalny” buddysta, wyjaśnia, jak się ma próżnia kwantowa do próżni umysłu.

Od chwili poczęcia fizyka kwantowa była lekarstwem na niepewność istnienia. Na samotność. I na nieśmiertelność. Bo skoro nauka dopuszcza myśl o wszechświatach równoległych, to jak się nią nie podeprzeć w chwili słabości?

Skoro istnienie cząstek splątanych, pozostających w tajemniczym związku, w którym odległość nie gra roli, to fakt naukowy, dlaczego odrzucać myśl, że telepatia jest fikcją? Skoro nic nie ginie, a tylko przepływa z jednej formy w inną, to jak walczyć z nadzieją, że i ludzkie istnienie przyjmuje formy czasoodporne? Fizyka leczy jak szara maść. I zgodnie z zasadą, że im mniej o niej wiemy, tym większą ma moc.

Wielka w tym olbrzymim alchemicznym pomieszaniu zasługa spirytualnych celebrytów, takich jak Maharishi Mahesh Yogi, który w latach 50. zaczął objeżdżać świat, głosząc jedność wedyjskich objawień i nauki zachodniej. Żar wiary w tę kompatybilność podsycił potem Fritjof Capra, autor książki „Tao fizyki”. Siedząc na plaży i obserwując fale, ...