POLITYKA

Niedziela, 19 maja 2019

Polityka - nr 26 (2510) z dnia 2005-07-02; s. 17

Komentarze

Janina Paradowska

Teatr jednej aktorki

Ze starcia Jolanty Kwaśniewskiej z komisją śledczą nic nie wynika

Gdyby na przesłuchanie Jolanty Kwaśniewskiej przez orlenowską komisję spojrzeć jak na polityczny teatr, to był to bez wątpienia teatr jednego aktora. Prezydentowa imponowała spokojem, znakomitym przygotowaniem, silnymi nerwami, dyscypliną słowa, nienaganną polszczyzną i świetnie dobranym strojem. Nie zagrała roli słabej kobiety szarpanej przez komisję, miała własne zdanie i upór w sprawach, w których, jej zdaniem, postępowała słusznie. Panowie z komisji przegrywali nawet zachowaniem, podpieraniem się czy wręcz polegiwaniem na stole, zasłanianiem twarzy, drapaniem się po głowie i twarzy, podczas gdy Jolanta Kwaśniewska ani przez moment nie zapomniała, że śledzi ją kamera.

Gdyby na to przesłuchanie spojrzeć jak na pojedynek w kategorii pięciu na jednego (lewicowcy wyłączyli się z zadawania pytań), to Kwaśniewska go wygrała. Odpowiadała składnie na nieskładnie zadawane pytania, miała argumenty, nawet na okoliczność chronienia listy darczyńców będących osobami fizycznymi. Miała pismo marszałka Sejmu, ekspertyzy sejmowego biura legislacyjnego, opinie innych prawników, podczas gdy członkowie komisji zasłaniali się jedną panią ekspert ...