POLITYKA

środa, 21 sierpnia 2019

Polityka - nr 10 (3049) z dnia 2016-03-02; s. 69

Nauka

Techno echo. Przegląd nowości technicznych

Wszyscy chyba – poza całkiem niefrasobliwymi – użytkownicy aparatów skazani są na wątpliwości dotyczące tego, który system wybrać. Wybór producenta pociąga za sobą konieczność używania określonych obiektywów, niepasujących do korpusów z innych firm (lub wymagających adapterów), oznacza wierność, na dobre i na złe. A przecież wyścig o serca (czytaj: portfele) konsumentów nie ustaje, w efekcie czego miesiąc po dokonaniu wyboru może się okazać, że konkurencja zaproponowała aparat o parametrach znacznie lepszych niż ten, który właśnie kupiliśmy. A zmiana całego systemu to rzecz kosztowna… Mamy w związku z tym dwie sugestie.

Ostry i szybkostrzelny

Do kilku zdecydowanie godnych uwagi aparatów wprowadzonych ostatnio na rynek przez Sony dołącza właśnie model A6300. Nikt poza konstruktorami nie miał jeszcze okazji osobiście sprawdzić wszystkich jego wad i zalet, ale specyfikacja, poprzednie, oparte na podobnych technologiach modele Sony oraz ceniony poprzednik A6000 każą sądzić, że ten kosztujący 1000 dol. aparat wyznacza nowy standard w sekcji bezlusterkowców. Po pierwsze, A6300 ostrzy z niebywałą szybkością – sięgającą nawet 0,05 sek. Dla porównania mrugnięcie okiem trwa ponoć 10 razy dłużej. Hybrydowy (pomiar kontrastu i przesunięcia fazowego jednocześnie) system autofokusa obejmuje niemal całą powierzchnię kadru (425 pkt pomiaru). Oznacza to, że aparat śledzi obiekt dokładnie od chwili jego wejścia aż do chwili opuszczenia kadru, a nie tylko w centralnej części. Ponadto, kiedy już ostrość zostanie uchwycona, śledzona jest inaczej niż wcześniej – bo z prawie ośmiokrotnie większą rozdzielczością (raz pochwyconemu obiektowi aparat przygląda się „ze wzmożoną uwagą”). Działa to ponoć kapitalnie, nie wpływając na wynoszącą 11 klatek na sekundę szybkostrzelność. Z rejestracją ruchomego obrazu A6300 radzi sobie nie ...