POLITYKA

Sobota, 24 sierpnia 2019

Polityka - nr 33 (2517) z dnia 2005-08-20; s. 24

Komentarze

Krzysztof Burnetko

Teledetektyw i syn premiera

Czy Krzysztof Rutkowski może aresztować, kogo chce?

Późne popołudnie, główny deptak Łodzi, ogródek jednej z restauracji. Najpierw potężny huk petardy ogłuszającej, potem do środka wpada grupa ubranych w uniformy mężczyzn. Wywlekają dwóch gości. Pozostali klienci są przerażeni. Okazuje się, że to kolejna akcja firmy Krzysztofa Rutkowskiego. Detektyw – i poseł równocześnie – tłumaczy, że tym razem ujął osoby, które podejrzewa o próbę wyłudzenia od jednego z miejscowych biznesmenów 150 tys. euro. Dla zaproszonych wcześniej na miejsce operacji dziennikarzy dodatkową sensacją jest, że jeden z zatrzymanych to syn b. premiera PRL.

To nie pierwszy taki wyczyn Rutkowskiego – sporo z nich rejestruje systematycznie w cyklicznym programie jedna z telewizji. Wątpliwości, czy prywatna firma, choćby i mająca licencję detektywistyczną, ma prawo pozbawiać kogokolwiek wolności, Rutkowski odrzuca. Powołuje się na instytucję tzw. ujęcia obywatelskiego: zgodnie z art. 243 kodeksu postępowania karnego „każdy ma prawo ująć osobę na gorącym uczynku przestępstwa lub w pościgu podjętym bezpośrednio po popełnieniu przestępstwa, jeżeli ...