POLITYKA

środa, 20 lutego 2019

Polityka - nr 46 (3186) z dnia 2018-11-14; s. 56-57

Świat

Marek Ostrowski

Terrain ahead!

Radosław Sikorski, upadła gwiazda PO, napisał książkę, której tytuł każdy może pochwalić: „Polska mogłaby być lepsza”. Pytanie tylko, jak to zrobić?

Najdłużej urzędujący w Polsce szef dyplomacji opisuje – często szczegółowo – swoje siedem lat na stanowisku (2007–14). Intencjonalnie czy nie, ten opis podkreśla różnice między przeszłością i pisowską teraźniejszością. Te różnice uderzające są zwłaszcza w czterech sprawach.

Stosunek do świata. Sikorski, jak się wydaje, całkowicie porzucił młodzieńczy romantyzm, który kiedyś – jeszcze jako dziennikarzowi – kazał mu często z narażeniem życia i z karabinem przemierzać bezdroża Afganistanu. Hasłem jego ministerialnej polityki był trzeźwy realizm, rygorystyczna ocena sił, wstręt do tromtadracji. W książce powołuje się na przytyki Aleksandra Bocheńskiego z „Dziejów głupoty”; przytaczam zwłaszcza dwa: „złe rozeznanie reakcji sąsiadów i mocarstw” oraz „przedstawianie klęski jako zwycięstwa i odmowa wyciągnięcia wniosków”.

W exposé z 2014 r. Sikorski akcentował, że pozycja kraju w świecie zależy od jego gospodarki, więc pośrednio wytknął PiS, ale i wszystkim Polakom, pewną naiwność, murzyńskość, żeby powtó...