POLITYKA

Poniedziałek, 27 maja 2019

Polityka - nr 36 (2468) z dnia 2004-09-04; s. 48-49

Świat / Izrael

Roman Frister

Terroryści wasi i nasi

Niedawne oświadczenie Awi Dichtera, szefa Szin Betu, słynnych izraelskich służb bezpieczeństwa, stanowiło sensację. Dichter potwierdził istnienie żydowskiego fanatycznego podziemia terrorystycznego, gotowego zamordować premiera Ariela Szarona i wysadzić meczet Al-Aksa.

Okazuje się, że agentura izraelskich służb bezpieczeństwa wewnętrznego penetruje nie tylko organizacje islamskich ekstremistów, ale także środowiska skrajnej izraelskiej prawicy, rekrutującej się na ogół z narodowo-religijnych osadników na terenach okupowanych. W odróżnieniu od Hamasu czy Dżihadu Islamskiego, które mają niemal masowy charakter, żydowskie podziemie, motywowane głęboką wiarą w bezsporne prawo Izraela do całego obszaru od brzegu rzeki Jordan do brzegów Morza Śródziemnego, stanowi małą, zwartą organizację. Twardy orzech, niezwykle trudny do rozgryzienia. Trudno zwerbować wśród nich agentów, i – jak na razie – nie ma donosicieli.

Według oceny władz bezpieczeństwa, mowa o 200–300 fanatykach gotowych na wszystko, byle nie oddać ani guzika. Oczywiście Palestyńczykom. Duchowe wsparcie czerpią z ustnych i pisemnych oświadczeń równie skrajnie myślących rabinów. Fakt, że oficjalny religijny establishment głośno się od tych rabinów odżegnuje, nie ma żadnego znaczenia. Przecież także młodzi fanatycy stoją poza marginesem społecznej akceptacji.

Wielu z nich to wyznawcy ideologii rabina Meira Kahane, zamordowanego ...