POLITYKA

Poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Polityka - nr 33 (2517) z dnia 2005-08-20; s. 46-48

Świat / Papież w ojczyźnie

Anna Tyszecka

Tęsknota za Dobrym Niemcem

Benedykt XVI jest gwiazdą Światowych Dni Młodzieży w Kolonii. Ale czy również w swojej trudnej, bardzo laickiej ojczyźnie?

Jan Paweł II pragnął, by jeden z pierwszych zlotów młodzieży w trzecim tysiącleciu odbył się w kraju, z którego wyszły największe tragedie XX w. W tym roku to Kolonia będzie miastem młodych. Między 15 a 21 sierpnia organizatorzy szykują się na przyjęcie 370 tys. pielgrzymów ze 193 krajów (w tym 17 tys. Polaków). Główne miejsce uroczystości – Maryjne Pole, Marienfeld pod Kolonią – może pomieścić nawet milion wiernych.

Wielkiego Zmarłego zastąpi Benedykt XVI, ale nad Maryjnym Polem unosił się będzie duch Jana Pawła II.

Dla Polaków papież rodak był dumą i autorytetem, lekarstwem dla zbolałej duszy. Wywoływał potężne emocje. W Niemczech – kraju reformacji, teologów-kontestatorów i opustoszałych kościołów – stosunek do papiestwa jest jednak zupełnie inny.

Niemieccy watykaniści spekulowali, że Benedykt XVI zdecyduje się na bardziej liberalny kurs swojego pontyfikatu. Ratzinger, mędrzec i pragmatyk, potrafi wszak odróżnić urząd Strażnika Doktryny od Tronu Piotrowego, wywodzili. Doniesienia prasowe, z&...

Niech Kościół się uśmiechnie

Katarina Bader, dziennikarka z Monachium, pytała młodych Niemców, jak przyjęli wybór swojego rodaka na następcę Jana Pawła II. Oto co usłyszała:

Klaus Bracht, 28 lat, z Karlsruhe, pedagog ds. konfliktów szkolnych:
Jestem wierzącym i praktykującym katolikiem, działającym w kościelnych grupach młodzieżowych – wybór kardynała Ratzingera na papieża rozczarował mnie, a jego dotychczasowe wypowiedzi to uczucie tylko potwierdziły. Papież z Ameryki Łacińskiej lub Afryki byłby symbolem zmian, Benedykt XVI jest symbolem stagnacji. Podobnie myślą moi koledzy zaangażowani w pracę z młodzieżą katolicką. Jesteśmy zdania, że Kościół potrzebuje pilnych reform. Jan Paweł II był w tej sprawie tak samo zachowawczy jak jego następca, ale miał charyzmę rewolucjonisty, który konserwatywnym przesłaniem potrafił poruszyć ludzi i rządy. Nowemu papieżowi towarzyszy tymczasem aura zarządcy masy spadkowej. Nie jest to atrakcyjne dla młodych, którzy pragnęliby ożywić wspólnoty religijne nowymi ideami. Wiele osób w Niemczech traktuje Kościół katolicki jako swojego rodzaju klub zbierający podatki i wydający nie do końca zrozumiałe zakazy. Ale w tej dziedzinie nasze państwo jest wystarczająco skuteczne...

Florian Schmitt, 25 lat, student dziennikarstwa, kolończyk mieszkający w Berlinie:
Wybór nowego papieża zainteresował mnie jako wydarzenie międzynarodowe, na moje życie i wiarę nie miał żadnego wpływu. Bardzo rzadko zachodzę do kościoła, choć wychowany zostałem w duchu katolickim i przez długie lata byłem ministrantem. Przestałem nim być z powodu, który może choć trochę wyjaśni, dlaczego w niemieckich kościołach na niedzielnych mszach pojawiają się niemal wyłącznie siwowłosi wierni. Otóż jako nastoletni ministrant uśmiechnąłem się kiedyś przy ołtarzu, czym ściągnąłem na siebie gniew księdza. Wówczas, jeszcze podświadomie, postanowiłem unikać miejsca, w którym uśmiech jest zabroniony. Nie zmieniłem zresztą zdania do dzisiaj. Trochę więcej radości przydałoby się poważnemu niemieckiemu Kościołowi! Czy rzeczywiście po przestąpieniu jego progów wierni muszą przybierać żałobne miny? Miałem okazję uczestniczyć w mszach katolickich w Afryce i USA. Tam były one świętem całej parafii, dopuszczającym nie tylko oklaski i okrzyki, ale również uśmiech.

Johannes Müller z Bawarii, 21 lat, świeżo upieczony handlowiec, wolontariusz Komitetu Organizacyjnego Światowych Dni Młodzieży:
Jestem bardzo dumny z tego, że Bawarczyk został wybrany na papieża. W mojej wsi był to powód do prawdziwej radości. My, Bawarczycy, jesteśmy lokalnymi patriotami, a dopiero później Niemcami i Europejczykami. Zwłaszcza w sprawach religii moja bawarska ojczyzna różni się od reszty Niemiec: kościoły nie są tak puste, nie zapominamy też o starych tradycjach, np. święceniu ziół i polnych kwiatów na Matki Boskiej Zielnej, które – przechowywane w domach – chronić mają od nieszczęść. Od listopada ubiegłego roku jestem wolontariuszem przy Komitecie Organizacyjnym Międzynarodowych Dni Młodzieży. Tutaj, w Kolonii, zorientowałem się, że niektóre obyczaje, w których zostałem wychowany, nie są rzymskokatolickie, tylko bawarskokatolickie. Tutaj też spostrzegłem, że wiara może mieć różne oblicza i że jest to wzbogacające. Ale właśnie dlatego jestem zdania, że potrzebna jest instancja, która wyznaczałaby jasną linię i cieszę się, że Benedykt XVI to potrafi.