POLITYKA

Wtorek, 25 czerwca 2019

Polityka - nr 19 (2400) z dnia 2003-05-10; s. 50-52

Świat / Serbia

Artur Górski

Thriller pisany cyrylicą

W sprawie zabójstwa premiera Zorana Dżindżicia, niczym w kinie sensacji, niespodzianka goni niespodziankę. Kolejne aresztowania, tropy i hipotezy odsłaniają ponury świat morderstw na zlecenie, krzyżujących się interesów polityków i bandytów, mafii i przemytników. Takiego zagęszczenia zła żaden scenariusz filmowy by nie wytrzymał.

Serbska policja wkrótce po zabójstwie zatrzymała kilkaset osób, które mogłyby mieć związek z tą zbrodnią. Jednak akcja policji przebiegała zgodnie ze sławnym cytatem z filmu „Casablanca”: „Aresztować tych co zawsze”. Podejrzenie padło na osoby wielokrotnie notowane, związane z osławionym gangiem z belgradzkiej dzielnicy Zemun, kierowanym przez Milorada Lukovicia, zwanego Legiją. Luković to postać dobrze znana w Serbii: niegdyś bohater narodowy, uczestnik wojny przeciwko Chorwatom oraz Bośniakom, były dowódca serbskich czerwonych beretów (był także przez pewien czas w legii cudzoziemskiej), a obecnie groźny gangster. Okazało się, że w sprawie zbrodni popełnionej na Dżindżiciu trop wiedzie właśnie do czerwonych beretów – Zvezdan Jovanović, człowiek, który pociągnął za spust, był członkiem tej jednostki. Policji udało się go aresztować bez jednego wystrzału.

Następnego dnia, w podbelgradzkim Barajevie, policja wpadła na trop innego bossa Zemunu, Milo Lukovicia (pseudonim Kum) i jego najbliższego kompana – Duszana Spasojevicia. Szefowie zemunskiego gangu – jak twierdzi belgradzka ...