POLITYKA

Niedziela, 21 kwietnia 2019

Polityka - nr 20 (3160) z dnia 2018-05-16; s. 52-54

Świat

Marek Ostrowski

To był maj

„Bądźmy realistami – żądajmy niemożliwego” – to słynne hasło Maja 1968 r. do Francji Macrona już zupełnie nie pasuje. Duch rewolty osłabł, ale jej owoce przetrwały.

Ekipa prezydenta Emmanuela Macrona chciała ponoć upamiętnić 50. rocznicę maja 1968 r. przez wskazanie wspólnego mianownika rewolty w różnych krajach. Bo i masakra studentów w Meksyku, i Praska Wiosna, rozruchy w USA i Marzec w Polsce. Ale wspólny mianownik jest słaby. Francuski rok 1968 nie był podobny do polskiego – choćby ze względu na różnicę postaw wobec tzw. realnego socjalizmu.

Prawda, że słynny uczestnik tamtych wydarzeń Daniel Cohn-Bendit, zapytany o nazwisko przed uniwersytecką komisją dyscyplinarną w Nanterre, odparł: „Kuron-Modzelewski”, na znak solidarności z więzionymi wówczas polskimi działaczami. Ale przecież część francuskich studentów sympatyzowała z maoizmem, trockizmem czy nawet blokiem sowieckim.

Nie ma już we Francji tamtego nastroju do buntu. Owszem, Francuzi tradycyjnie opierają się reformom, ostatnio widzieliśmy większe demonstracje związkowe i strajk kolejarzy. Ale Macron nadal korzysta z premii wyjątkowości, która wyniosła go do władzy. Jest najmłodszym prezydentem w historii, nie ma doświadczenia politycznego. Przełamuje francuski stereotyp, że głową państwa powinien być ...