POLITYKA

Wtorek, 23 lipca 2019

Polityka - nr 8 (2642) z dnia 2008-02-23; s. 51-52

Świat

Piotr Kowalczuk

To idzie Lud

Po zaledwie 20 miesiącach z włoskiej sceny politycznej zeszła kuriozalna trupa Romano Prodiego. Ale powrót do władzy zapowiada trupa Berlusconiego...

Na potrzeby kampanii wyborczej rozpoczęło się gorączkowe przestawianie i remont starych dekoracji. 13 i 14 kwietnia Włosi pójdą do urn, ale wszystko wskazuje na to, że i kampania, i same wybory nie dostarczą wielu wrażeń.

Z rozpisanych ról wynika, że bez trudu znów wygra Silvio Berlusconi, a zrezygnowana centrolewica pod przemalowanym szyldem i nowym przywództwem Waltera Veltroniego staje do walki z myślą nie o obecnych, lecz o następnych wyborach.

Włoskie analizy polityczne sprowadzają się do rozważań, jak wiktorię wyborczą skonsumuje medialny krezus. Za granicą na ogół pada pytanie, dlaczego Włosi w akcie zbiorowego szaleństwa już po raz trzeci chcą sobie wybrać na premiera wcielenie zła, korupcji i bezguścia. Jednak prawdziwy dramat Włoch polega na tym, że na tutejszej scenie politycznej czas zastygł 14 lat temu. Od 1994 r. w tej samej sztuce występują ci sami aktorzy. Nie ma miejsca na nowe twarze i idee. Włochom przychodzi wybierać między większym a mniejszym złem.

Rychły upadek Unii Prodiego był ...