POLITYKA

Poniedziałek, 20 maja 2019

Polityka - nr 11 (2341) z dnia 2002-03-16; s. 34-35

Świat

Roman Frister

To już wojna

Izrael: Zmęczenie, strach, rezygnacja

Jerozolima. Byli tu już: generał amerykański Zinni, senator Mitchell, szef wywiadu Tenet, a przedtem prezydent Clinton i jego wysłannicy. Każdy przedstawiał jakiś plan pokojowego rozwiązania konfliktu. Byli: unijny Javier Solana i niemiecki minister Joschka Fischer, brytyjski premier Tony Blair oraz sekretarz ONZ Kofi Annan. Wszyscy usiłowali pośredniczyć i doprowadzić do pokoju. Z podobnym skutkiem.

Wcześniej była konferencja w Madrycie, porozumienie w Oslo, rozmowy w Camp David i na farmie Wye. Były tajne i jawne rozmowy z Jaserem Arafatem oraz kolejnymi premierami Izraela. Teraz na wokandę wchodzi kolejna pokojowa inicjatywa saudyjskiego następcy tronu Abdulli. Jak na razie, w przeciwieństwie do słynnego powiedzenia o armatach i muzach, na Bliskim Wschodzie im więcej pada słów, tym więcej pada ofiar.

Po najeździe izraelskich komandosów na obozy uchodźców w Nablusie i Dżeninie Ariel Szaron oznajmił, że czego nie można osiągnąć siłą, osiąga się zwiększoną przemocą. Armia otrzymała odpowiednie instrukcje. Hebrajska prasa informuje, że w najbliższym czasie należy się spodziewać zakrojonej na szeroką skalę interwencji militarnej. Na takie dictum nawet przyjazny Izraelowi sekretarz stanu Colin Powell postanowił zwrócić premierowi uwagę, że zabijanie Palestyńczyków nie prowadzi do założonego celu.

Po samobójczym zamachu palestyńskiej terrorystki Wafy Idris, która wysadziła się w powietrze w centrum Jerozolimy, uśmiercając i raniąc dziesiątki przechodniów, szejk Ahmed ...