POLITYKA

Wtorek, 23 lipca 2019

Polityka - nr 35 (2922) z dnia 2013-08-28; s. 38-41

Raport / Raport zbrojeniowy

Marek Henzler

To może wypalić

Jedną z przyczyn rozproszenia polskiego przemysłu zbrojeniowego jest liczba decydentów w tej kwestii, z rozbieżnymi często interesami. W sprawie tzw. konsolidacji porozumieć się muszą ministrowie gospodarki, skarbu, obrony, nauki i spraw zagranicznych. A do tego szefowie zakładów, pracownicy i politycy. Niezła mina...

Wiceminister Skarbu Państwa Rafał Baniak jeszcze 23 lipca zapewniał posłów z sejmowej komisji skarbu, że do końca sierpnia Rada Ministrów otrzyma końcowy raport o konsolidacji przemysłu zbrojeniowego uzgodniony przez ministrów gospodarki, skarbu i obrony. Dwa tygodnie później Baniak nie miał już zbrojeniówki w swoim – jak to nazywał – portfelu kompetencji i na raport zapewne przyjdzie nam jeszcze poczekać.

Za wyjętą Baniakowi z portfela zbrojeniówkę odpowiada teraz sekretarz stanu w Ministerstwie Skarbu Państwa Zdzisław Gawlik. To on ma sfinalizować raport o konsolidacji branży, czyli budowie jednego narodowego czempiona przemysłu zbrojeniowego, opartego na Polskim Holdingu Obronnym (utworzonym w maju na bazie firm Grupy Bumar). Takie też rozwiązanie podpowiadała firma doradcza Deloitte, która na zlecenie resortu skarbu przygotowała analizę sytuacji na rynku broni i powiązań organizacyjnych jej producentów. Główni gracze zapewne doszli do przekonania, że Baniak innej koncepcji już nie wymyśli i sporu o jej model między MSP a MON (w tle z Hutą Stalowa Wola i podległymi ...

Przemysł zbrojeniowy to kolejna branża po energetyce, której chcemy się przyjrzeć. Mimo wszelkich etycznych kontrowersji, jakie budzi produkcja i handel bronią, to dziś wielki globalny biznes. Także polskie państwo planuje wydać dziesiątki milionów złotych na modernizację armii i zakup uzbrojenia. Pytanie: od kogo? Polski rząd musi zdecydować, czy z państwowych przedsiębiorstw ma powstać jeden narodowy koncern zbrojeniowy, zdolny do konkurencji na unijnym rynku broni, czy też trzeba obrać inny kierunek rozwoju z uwzględnieniem rosnącej roli prywatnego sektora obronnego. W naszym specjalnym raporcie chcemy przybliżyć sytuację w polskiej zbrojeniówce, pokazać, jakie w niej mamy spory i wybory.

Spadek po zimnej wojnie

Do dziś chlubimy się zakładami Centralnego Okręgu Przemysłowego zbudowanymi od podstaw w okresie międzywojennym. Już po wojnie Polska, jako członek obozu państw socjalistycznych i strona Układu Warszawskiego, wciągnięta została w zimnowojenny wyścig zbrojeń. Pod bronią mieliśmy 400-tysięczną armię i rozbudowany przemysł zbrojeniowy zatrudniający ok. 200 tys. osób i tysiące współpracujących z nim naukowców.

Przemysł ten, poza większymi okrętami, bojowymi śmigłowcami i samolotami oraz niektórymi typami rakiet i dział, w zasadzie wytwarzał wszystko, czego wojsko potrzebowało. To, czego sami nie produkowaliśmy (bo najważniejszy sojusznik nie chciał nam dać licencji), kupowaliśmy w ówczesnym ZSRR czy Czechosłowacji, płacąc m.in. dostawami uzbrojenia, w produkcji którego wyspecjalizowała się nasza zbrojeniówka: mniejszymi okrętami, samolotami i śmigłowcami, czołgami, sprzętem łączności i radiolokacyjnym. Broń sprzedawaliśmy też zaprzyjaźnionym krajom, których przywódcy próbowali budować socjalizm w wydaniu arabskim czy afrykańskim. Nadwyżki mocy zakładów zbrojeniowych wykorzystywano do produkcji cywilnej: sprzętu gospodarstwa domowego i domowej elektroniki. Mechanicy precyzyjni z radomskiego Łucznika składali nie tylko kałasznikowa i tetetkę, ale także maszyny: do szycia na licencji Singera i do pisania na licencji Facit.

Koniunktura dla przemysłu zbrojeniowego zaczęła się pogarszać pod koniec lat 80. w miarę przyjmowania uzgodnień wiedeńskich rokowań o redukcji zbrojeń konwencjonalnych. Najdotkliwszy cios tej branży zadała jednak jesień narodów w 1989 r., w następstwie której rozpadł się obóz socjalistyczny i Układ Warszawski. Koniec zimnej wojny i traktaty o redukcji zbrojeń spowodowały, że do hutniczych pieców trafiły tysiące czołgów, dział i wojskowych transporterów. Nakłady na armię malały.

Utrata zamówień dotknęła i polską zbrojeniówkę, z czym nie godziły się załogi, starając się strajkami i demonstracjami wymusić decyzje o utrzymaniu nakładów na produkcję uzbrojenia, którego w magazynach MON i tak było pod dostatkiem.

Obecnie Polska Izba Producentów na Rzecz Obronności Kraju zrzesza ok. 150 państwowych i prywatnych firm zajmujących się produkcją wyposażenia, remontami, handlem i badaniami naukowymi na rzecz wojska, policji i innych służb. Do Izby należą też producenci uzbrojenia, wśród których dominuje jeszcze sektor państwowy z produkcją o wartości 3,5 mld zł. Mamy w nim ok. 35 spółek nadzorowanych przez ministra skarbu, w tym 25 skonsolidowanych w Polskim Holdingu Obronnym (m.in. zakłady Mesko, Łucznik, Przemysłowe Centrum Optyki, Radwar, Łabędy, producenci materiałów wybuchowych). Wśród spółek nieskonsolidowanych największa jest Huta Stalowa Wola. Sektor państwowy tworzy jeszcze 11 spółek remontowo-produkcyjnych podległych ministrowi obrony (w tym WZM w Siemianowicach, producent Rosomaków, i WZL nr 2 w Bydgoszczy, remontujące samoloty F-16), a także 13 cywilnych i wojskowych placówek badawczo-rozwojowych. W prywatnym sektorze obronnym do największych producentów należy Grupa WB Electronics i AMZ-Kutno.

Polska broń dla polskiej armii

Według danych z Inspektoratu Uzbrojenia MON, w 2012 r. z ok. 4,7 mld zł wypłaconych za dostawy dla naszej armii prawie 3,5 mld zł (74 proc.) trafiło do kontrahentów krajowych i tylko ok. 1,2 mld zł (26 proc.) do dostawców z zagranicy. Z wypłat dla dostawców zarejestrowanych na terytorium Polski ok. 2,6 mld zł (55 proc. całości) trafiło do spółek państwowych z tzw. sektora Przemysłowego Potencjału Obronnego i 0,9 mld zł (19 proc.) do dostawców innych, głównie prywatnych. Wśród dostawców z sektora PPO największą wypłatę za dostawy uzbrojenia otrzymały spółki z Grupy Bumar (dziś PHO) – 1,4 mld zł (ok. 30 proc. całości), spółki WPRP podległe ministrowi obrony – ok. 370 mln zł (7,8 proc.) i instytuty badawcze – ok. 70 mln zł. Pozostałe, nieskonsolidowane dotąd w PHO firmy, m.in. Huta Stalowa Wola, otrzymały ok. 0,8 mld zł.

Raport powstał we współpracy merytorycznej z partnerami z branży zbrojeniowej: Polskim Holdingiem Obronnym oraz spółką WB Electronics SA.