POLITYKA

Poniedziałek, 15 lipca 2019

Polityka - nr 9 (3200) z dnia 2019-02-27; s. 88-89

Felietony / Passent

Daniel Passent

To nie jest Szwecja

W ostatnich tygodniach nie widziałem czasopisma, w którym nie byłoby recenzji ze znakomitego filmu „Green Book”. Nawet Dorota Szwarcman – pierwsza dama krytyki muzycznej, i Krzysztof Varga – niezrównany felietonista „Dużego Formatu” – pochylili się nad tym filmem z atencją. Ja co prawda nie umiem pisać o sztuce, tak jak autorki(-rzy) z górnej półki, ale mam pewne wspomnienie, jak gdyby żywcem z tego filmu.

„Cofnijmy się więc wstecz”, jak mówią niektórzy. Rok 1962/63 uważam do dzisiaj za najszczęśliwszy w moim życiu. Miałem 24 lata, świetną dziewczynę w Warszawie (nic z tego potem nie wyszło z mojej winy), pracę w prestiżowym tygodniku POLITYKA i – last but not least – byłem na rocznym stypendium doktoranckim (z doktoratu też nie wyszło, z mojej winy) na Uniwersytecie Princeton.

Żeby trzymać się tematyki „Green Book”, wspomnę, że na około stu doktorantów w naszym akademiku tylko jeden był czarny (muzykolog). Jednym z moich najbliższych kolegów był Amerykanin Sterling Boyd (później profesor historii sztuki), czł...