POLITYKA

Wtorek, 23 lipca 2019

Polityka - nr 33 (2363) z dnia 2002-08-17; s. 18

Komentarze

Marek Ostrowski

To nie my, to UFO

Nic lepiej nie charakteryzuje władzy jak sposób reakcji na katastrofy

Nie tylko Lwów, ale i cała Ukraina ciągle nie może się otrząsnąć z tragedii, jaką była katastrofa na pokazach lotniczych 27 lipca. Samolot Su-27 wykonywał zbyt niebezpieczny manewr i dosłownie przeorał część terenu przeznaczonego dla widzów. 85 osób, w tym 27 dzieci, zginęło, kilkadziesiąt ciągle przebywa w szpitalach. Obu pilotom udało się katapultować. Jeden z nich, Wołodymyr Toponar, wyjaśniał, że w ostatniej chwili dostali rozkaz, aby lecieć „bliżej publiczności”. Zanim oficjalnie wyjaśniono, że to oni zawiedli, w mediach ukraińskich i rosyjskich krążyła hipoteza, poparta tajemniczymi zdjęciami, że w samolot uderzył niezidentyfikowany obiekt latający.

Tego rodzaju próba wytłumaczenia tragedii nie jest przypadkowa. Jak twierdzą psychologowie, irracjonalna ocena rzeczywistości łatwo pojawia się w społeczeństwach przeżywających kryzys tożsamości, niepewnych siebie i swego dalszego losu. Także władze im bardziej niepewne są swojej pozycji i nienawykłe do społecznych konfliktów, tym łatwiej ulegają pokusie krętactwa. Kiedy przed niespełna rokiem rakieta ukraińska nieprawidłowo wystrzelona podczas manewrów wojskowych zestrzeliła samolot pasażerski, ...