POLITYKA

Wtorek, 25 czerwca 2019

Polityka - nr 7 (3148) z dnia 2018-02-14; s. 35-37

Społeczeństwo

Paweł Walewski

Torturowanie czekaniem

Przebudowę ochrony zdrowia trzeba zacząć od systemu diagnozowania chorób. Dziś na badania, które temu służą, marnujemy pieniądze, zdrowie i czas.

Pacjenci nie przebierają w słowach: udręka, tortura, piekło... „Od 2 tygodni czekam na wynik cytologii. Oszaleję, płaczę po kątach, nie mogę się skupić. To samo było, gdy czekałam na wynik histopatologii po operacji piersi. Pożegnałam się już z dziećmi, rodziną. Jak przetrwać takie dni?” – na forach internetowych jest mnóstwo łaknących wsparcia. „Od trzech tygodni nie mogę doczekać się na diagnozę dziecka i przeżywam to bardzo mocno”, „Na opis biopsji czekam miesiąc, prawie osiwiałam”.

Krystyna Kofta doskonale rozumie te anonimowe wyznania: – Ja też nie zdawałam sobie sprawy, że po udanej operacji raka piersi moje życie będzie upływało od badania do badania i za każdym razem będę musiała się denerwować. Czekanie na wyniki to katorga i nikt nie pomaga, by ją skrócić.

Dorocie w Centrum Onkologii pielęgniarka zaraz po pobraniu krwi oświadczyła, że na wynik poziomu markerów (monitorowanych po wyleczeniu raka szyjki macicy) musi poczekać. Mówiła: „Jak będą złe – zadzwonimy; jak dobre – dowie się pani na ...