POLITYKA

Piątek, 19 lipca 2019

Polityka - nr 33 (2363) z dnia 2002-08-17; s. 14

Ludzie i wydarzenia. Świat

Towarzysz basza

Saparmurad Nijazow (62 lata), prezydent pustynnego, lecz bogatego w złoża gazu i ropy Turkmenistanu, pozostanie na stanowisku do końca życia.

To ukoronowanie kariery samozwańczego Turkmenbaszy (Ojca Turkmenów) – wychowanka domu dziecka, absolwenta Leningradzkiej Politechniki i Wyższej Szkoły przy KC KPZR, byłego premiera i sekretarza partii, mozolnie wspinającego się po kolejnych szczeblach hierarchii w rodzimej republice. Na ten dożywotni zaszczyt Nijazow zgodził się oczywiście po głębokim namyśle i pod naciskiem Rady Ludowej, teoretycznie najwyższego organu Turkmenistanu. A przecież jeszcze trzy lata temu – gdy parlament przyznał mu prawo sprawowania urzędu przez czas nieokreślony – zapowiadał wybory. Co prawda gdzieś pod koniec dziesięciolecia, ale dobre wrażenie pozostało. Nijazow – również poeta, autor tomiku wierszy „Niech los sprzyja mojemu narodowi” – dba zresztą nie tylko o naród, ale i o siebie. Jego imieniem nazwano już miasta i ulice, nad stolicą – Aszchabadem – lśni jego pomnik ze złota, a urodziny to państwowe święto. Ostatnim pomysł...