POLITYKA

Sobota, 20 lipca 2019

Polityka - nr 27 (2611) z dnia 2007-07-07; s. 50-52

Świat

Klaus Bachmann

Traktat jest nagi

Gdyby wypadało zajrzeć do walizki prezydenta, okazałoby się, że przywiózł on z Brukseli zupełnie coś innego, niż się wydawało. Może jednak warto wczytać się w te dokumenty!

Po każdym szczycie, który zakończył się mniej lub bardziej zgniłym kompromisem, premierzy i prezydenci wracają do kraju i obwieszczają zwycięstwo. Tak postąpili i Leszek Miller, i Marek Belka – teraz też prezydent Lech Kaczyński. Mało kto zakwestionował jego sukces. Nawet opozycja już zapomniała, jakie cele rząd i prezydent stawiali sobie przed szczytem: traktat konstytucyjny miał przecież być martwy, a UE miała się stać unią suwerennych państw, której legitymizacja miała pochodzić od parlamentów narodowych, a nie od Parlamentu Europejskiego (cytat z programu PiS). Dziś traktat co prawda nie nazywa się już „konstytucyjny”, ale jest bardziej żywy niż kiedykolwiek, a mandat dla konferencji międzyrządowej, na którą zgodził się prezydent Kaczyński, jest tak precyzyjny, że prezydencja portugalska chce już w październiku tego roku przedłożyć gotowy dokument do ratyfikacji.

Najważniejszym krótkofalowym celem prezydenta i jego delegacji było przekonanie pozostałych państw do koncepcji pierwiastka z liczby ludności jako miary siły głosu poszczególnych państw. Negocjatorzy zapewniali, że brak publicznego ...