POLITYKA

Sobota, 20 lipca 2019

Polityka - nr 7 (3198) z dnia 2019-02-13; s. 36-38

Rynek

Adam Grzeszak

Trend na prąd

Używamy wszyscy telefonów na baterie, komputerów na baterie, niebawem mamy jeździć samochodami na baterie. Nawet prąd w domowym gniazdku może być z baterii. Tylko skąd wziąć tyle baterii? I prąd do nich?

Kiepska passa ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego zdaje się nie mieć końca. Najpierw przegapił, a potem zlekceważył ubiegłoroczny raptowny skok cen energii elektrycznej. Zaczął działać dopiero po kilku miesiącach, gdy państwowe koncerny już rozsyłały nowe umowy i cenniki. Wtedy narodził się ratunkowy plan administracyjnego zamrożenia cen prądu, niemający precedensu w ostatnim trzydziestoleciu. Ustawa o cenach energii została napisana na kolanie i uchwalona w ostatnich dniach roku.

Ponieważ wzrostu kosztów wytwarzania zamrozić się nie da, rząd obiecał, że pokryje dystrybutorom straty z publicznych pieniędzy. Ma na to, według oficjalnych szacunków, pójść 9 mld zł, a według nieoficjalnych dużo więcej. Ale konkretnie, ile pójdzie, kiedy i do kogo, to dopiero określi rozporządzenie, z którego wydaniem minister energii ma problem. Nie wiadomo więc, co z tymi nowymi umowami i cennikami. Odbiorcy mogą je wyrzucić czy płacić trzeba nowe ceny? Zwłaszcza że nawet premier nie wyklucza, iż całą operację może zakwestionować Komisja Europejska jako niezgodną z prawem. ...