POLITYKA

Piątek, 22 lutego 2019

Polityka - nr 40 (2213) z dnia 1999-10-02; s. 50-54

Kultura

Piotr Sarzyński

Triumf awangardy

Zadanie było podwójnie skomplikowane. Po pierwsze, w przypadku malarstwa i rzeźby wiek kalendarzowy nie pokrywa się z tym, co zwykło się uważać za sztukę współczesną (zdaniem jednych ta narodziła się pod koniec XIX wieku wraz z impresjonistami, zdaniem innych - dopiero około 1910 r. wraz z abstrakcją). Ponadto wielu twórców kończącego się stulecia, choć wybitnych, artystycznymi korzeniami tkwiło raczej w minionej epoce. Uczestnicy ankiety we własnym sumieniu musieli rozważyć, jaką optykę wyboru przyjmują.

Po drugie, nieco prowokacyjnie poprosiliśmy o wytypowanie najwybitniejszych, a nie ulubionych artystów. Wymagało to więc porównywania i kładzenia na szalę bardzo odległych od siebie artystycznych fenomenów; ważenia malarstwa z rzeźbą, abstrakcji z figuracją, happeningów ze sztuką wideo itd. "Karkołomna decyzja" - napisał w komentarzu Jerzy Robakowski. "Zabrakło tu osób, które wysoko cenię i lubię, natomiast wymieniłem postacie, które są bardzo ważne, ale których nie cenię i nie lubię" - notował Paweł Sosnowski.

Zadanie utrudniliśmy, zaznaczając, że w ostatecznym rankingu znaczenie będzie miała kolejność umieszczenia na liście (1 miejsce - 10 pkt., 2 - 9 pkt. itd.). "Hierarchizowanie jest bolesne" - zauważył Wojciech Krukowski, dyrektor Centrum Sztuki Współczesnej. "Każdy taki wybór jest zazwyczaj skutkiem porywu chętnej pamięci" - zastrzega wicedyrektor Muzeum Narodowego w Warszawie Dorota Folga-Januszewska. "Mam nadzieję, że obie strony wiedzą, iż jest to gra o obniżonym poziomie odpowiedzialności" - przestrzegała Maria Anna Potocka.

Pamiętać należy o tym, iż jest to rzeczywiście "gra o obniżonym poziomie odpowiedzialności". Cóż to znaczy? Że ...