POLITYKA

Niedziela, 21 kwietnia 2019

Polityka - nr 28 (2358) z dnia 2002-07-13; s. 16-18

Kraj

Janina Paradowska

Trochę pudru, trochę różu

Trzema zmianami w rządzie Leszek Miller rozwiązał sobie sporo problemów

Premier Leszek Miller lubi mocne i efektowne zagrania. Mają one pokazywać, że szef rządu jest silny, szybko podejmuje decyzje i dotrzymuje słowa. Powiedział przecież, że nowego ministra finansów poznamy w piątek – i poznaliśmy. Nie dość tego, poznaliśmy jeszcze dodatkowo dwóch innych nowych ministrów. Premier zaś rozwiązał sobie przy okazji kilka problemów, niewątpliwie dokuczliwych.

Pomysł szerszej rekonstrukcji rządu przy okazji zmiany na stanowisku ministra finansów podsunął prezydent, premier go wykorzystał i to, co było przez kilka dni propagandową porażką, przekuł w propagandowy sukces. Styl dokonywania zmian nie zachwyca, a nawet wprawia w zażenowanie, bowiem ministrów dymisjonowano i powoływano w nazbyt wielkim pośpiechu i bez odrobiny elegancji, nawet gdy sami rezygnowali. Prof. Marka Belkę w ostatniej chwili próbowano jeszcze przerobić na agenta za pośrednictwem zaprzyjaźnionej z SLD gazety, a także osób z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów podsuwających dziennikarzom lustracyjny temat. Barbarę Piwnik, przebywającą na urlopie, telefonicznie poinformowano, że „pani już dziękujemy”, Andrzejowi Celińskiemu złożono propozycję raczej nie do odrzucenia, by sam podał się do dymisji. O stylu publiczność jednak szybko zapomni. Zapomni tym bardziej, że bez rękawiczek dymisjonowano tych, których ludzie i tak nie darzyli szczególnym zaufaniem, w dodatku ministrów skłóconych z wpływowymi środowiskami opiniotwórczymi. Ważna zmiana na stanowisku wicepremiera do spraw gospodarczych i ministra finansów stała się ...