POLITYKA

Poniedziałek, 27 maja 2019

Polityka - nr 36 (3126) z dnia 2017-09-06; s. 29-31

Społeczeństwo

Joanna Cieśla

Trudna lekcja

Już w pierwszych dniach września widać, że wprowadzana na siłę reforma szkolna razi brakiem rozsądku, szacunku dla dzieci i rodziców. Oraz niegospodarnością, która szczególnie odbije się na samorządach.

W szkołach i samorządach przeczołganych deformą nowy rok zaczyna się z zadyszką. I ze złością – na myśl o tym, co można by zrobić za pieniądze włożone w wymuszone przez nowe prawo zmiany. Według zamysłu minister edukacji Anny Zalewskiej od początku roku szkolnego gimnazja stopniowo kończą działalność. Ewentualnie mogą funkcjonować połączone z podstawówkami lub liceami. W praktyce – i w miastach, i w gminach – runęła cała organizacyjno-szkolna konstrukcja. A do odstrzału – lub rozciągniętego w czasie uschnięcia – wystawiono przy okazji nie tylko gimnazja, ale i podstawówki lub licea.

Perspektywa zmian i w miastach, i na wsiach, budziła sprzeciw. Obawy i walkę rodziców już opisywaliśmy w art. „Bunt szkół” (POLITYKA 4). O ile rząd i sejmowa większość zignorowały głos obywateli domagających się referendum w sprawie zmian w edukacji, o tyle wielu samorządowców starało się postulaty mieszkańców uwzględnić. Ale tam, gdzie ...