POLITYKA

Wtorek, 18 czerwca 2019

Polityka - nr 42 (3182) z dnia 2018-10-17; s. 54-57

Historia

Andrzej Lubowski

Trudne konkordaty

Przez ponad osiemset lat głównym instrumentem układania relacji Kościoła katolickiego ze światem zewnętrznym były konkordaty. Modelem dla wielu w XIX i XX w. stał się dokument podpisany w 1801 r. przez Napoleona Bonapartego z papieżem Piusem VII.

Po rewolucji francuskiej (1789) Kościół katolicki był traktowany przez nowe władze jako wróg. Terror dosięgnął wielu księży, zakonników i zakonnic. Po dekrecie z 1795 r., stanowiącym, że Republika „ani nie uznaje, ani nie finansuje żadnej religii’, ale gwarantującym wolność praktyk religijnych, prześladowania Kościoła zelżały i wreszcie ustały, a wielu duchownych powróciło do kraju. Delikatny powiew tolerancji został dobrze przyjęty przez Francuzów. Dopiero jednak dojście do władzy Napoleona Bonapartego zdecydowanie poprawiło sytuację Kościoła. Sam Bonaparte, obejmując urząd Pierwszego Konsula, nie żywił żadnych silnych przekonań religijnych, ale ponieważ większość Francuzów stanowili katolicy, nie widział korzyści w walce z Kościołem. Lecz ważniejszy był dla niego inny powód: w zorganizowanej religii upatrywał narzędzia kontroli. „Społeczeństwo – mówił – nie może istnieć bez nierówności majątkowej, a nierówność majątkowa nie może istnieć bez religii. Kiedy człowiek umiera z głodu obok kogoś, kto ma wszystkiego pod dostatkiem, nie jest w stanie ...

Umowy polsko-watykańskie

AL

Nie licząc tzw. konkordatu wschowskiego z 1737 r., z czasów panowania Augusta III Sasa, mocą którego Stolica Apostolska przyznała królom Polski prawo mianowania 13 opatów komendatoryjnych (m.in. w Tyńcu, Płocku i Miechowie), pierwszy konkordat państwo polskie zawarło 10 lutego, a ratyfikowało 23 kwietnia 1925 r.

Nie było w nim klauzuli stwierdzającej jasno, że uprawnienia Kościoła nie mogą stać w sprzeczności z obowiązującym w kraju porządkiem prawnym. Państwo zobowiązywało się do udzielania pomocy w egzekucji dekretów kościelnych.

Artykuł 12. zobowiązywał wyższych duchownych, na podobieństwo konkordatu Bonapartego, przed objęciem czynności do złożenia na ręce prezydenta Rzeczpospolitej przysięgi wierności następującej treści: „Przed Bogiem i na Święte Ewangelje przysięgam i obiecuję, jak przystoi Biskupowi, wierność Rzeczypospolitej Polskiej. Przysięgam i obiecuję, iż z zupełną lojalnością szanować będę Rząd, ustanowiony Konstytucją, i że sprawię, aby go szanowało moje duchowieństwo. Przysięgam i obiecuję poza tem, że nie będę uczestniczył w żadnym porozumieniu, ani nie będę obecny przy żadnych naradach, któreby mogły przynieść szkodę Państwu Polskiemu lub porządkowi publicznemu. Nie pozwolę memu duchowieństwu uczestniczyć w takich poczynaniach. Dbając o dobro i interes Państwa, będę się starał o uchylenie od niego wszelkich niebezpieczeństw, o których wiedziałbym, że mu grożą”.

Artykuł 13. stanowił: „We wszystkich szkołach publicznych, z wyjątkiem szkół wyższych, nauka religii jest obowiązkowa”. Załącznik do konkordatu precyzował uposażenia przyznane Kościołowi katolickiemu przez II RP.

Po zakończeniu II wojny światowej uchwała Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej z 12 września 1945 r. uznała konkordat z 1925 r. za nieobowiązujący z uwagi na to, że w 1939 r., mianując administratorów apostolskich oraz dokonując zmiany granic diecezji, Watykan podporządkował niektóre polskie parafie ordynariuszom niemieckim i słowackim.

Obowiązujący dziś konkordat podpisali 28 lipca 1993 r. w Warszawie Józef Kowalczyk, ówczesny nuncjusz apostolski, i Krzysztof Skubiszewski, ówczesny minister spraw zagranicznych RP. Pod ustawą ratyfikacyjną, z 23 lutego 1998 r., widnieją podpisy prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego i premiera Jerzego Buzka. Preambuła do tego dokumentu mówi, że zawarto go, „podkreślając posłannictwo Kościoła katolickiego, rolę odegraną przez Kościół w tysiącletnich dziejach Państwa Polskiego oraz znaczenie pontyfikatu Jego Świątobliwości Papieża Jana Pawła II dla współczesnych dziejów Polski”. Mówi także, że umowę zawarto w trosce o pomyślny rozwój państwa.

W artykule 12. państwo gwarantuje, że „szkoły publiczne podstawowe i ponadpodstawowe oraz przedszkola, prowadzone przez organy administracji państwowej i samorządowej, organizują zgodnie z wolą zainteresowanych religię w ramach planu zajęć szkolnych i przedszkolnych”. W tymże artykule mówi się, że nauczyciele religii muszą posiadać uprawnienia od biskupa diecezjalnego, zaś cofnięcie tego upoważnienia oznacza utratę prawa do nauczania religii.

Artykuł 20. przyznał Kościołowi katolickiemu prawo do posiadania i użytkowania własnych środków społecznego przekazu, a także do emitowania programów w publicznej radiofonii i telewizji.

Dokument czasem jest oględny, a czasem szczegółowy, np. wyznaczając dni wolne od pracy i zastrzegając, że rozszerzenie tej listy może nastąpić po porozumieniu układających się stron.

Nie od dziś pojawiają się głosy, że obowiązujący konkordat nadmiernie akcentuje obowiązki państwa i przywileje Kościoła. Mało prawdopodobne, aby umowa ta doczekała się rychło renegocjacji. Bardziej jednak niż jej litera wątpliwości budzi zawłaszczanie przez Kościół przestrzeni publicznej w stopniu coraz bardziej kłócącym się z założeniami separacji państwa i Kościoła.