POLITYKA

Wtorek, 18 czerwca 2019

Polityka - nr 38 (2723) z dnia 2009-09-19; s. 12-15

Temat tygodnia

Adam Krzemiński

Trupy w szafach Europy

Każdy naród w Europie zmaga się z jakąś hańbą domową i jakimś wstydem. Niemal każdy leczy rany po wojnach światowych lub tylko po własnych: kolonialnych, domowych, granicznych, etnicznych. Po samosądach rewolucyjnych urojeń i po ordynarnym wyścigu narodowych egoizmów.

17 października 1961 r. wieczorem 30 tys. Algierczyków wyszło na ulice Paryża, by zaprotestować przeciwko godzinie policyjnej. Od bez mała dwóch tygodni „muzułmańskim Francuzom z Algierii” nie wolno było po niej opuszczać domów. De Gaulle wprawdzie już nawiązał rozmowy z FLN (algierskim Frontem Wyzwolenia Narodowego), ale wojna nadal trwała, a francuscy generałowie grozili kolejnym puczem.

Demonstranci zachowywali się spokojnie, gdy policja zaatakowała ich z niebywałą brutalnością. Zginęło ponad 200 osób – około 150 jest znanych z nazwiska. Jednych zastrzelono na ulicy. Innych wrzucono do Sekwany lub zamordowano na podwórzu prefektury policji. Jeszcze innych zatłuczono w trakcie przewożenia na stadion Coubertina, zamieniony czasowo w obóz koncentracyjny dla 14 tys. zatrzymanych, niemal połowy uczestników demonstracji!

Te wydarzenia, pisze Olivier Le Cour Grandmaison, przewodniczący Stowarzyszenia 17 października 1961 – Przeciwko Zapomnieniu, zostały następnie poddane orwellowskiej akcji wypierania się zbrodni. Ciała ofiar ukrywano lub wrzucano do Sekwany, by upozorować utonięcia lub wewnętrzne porachunki między Algierczykami. Minister spraw wewnętrznych Roger Frey w sprawozdaniu przed senatem mówił ...