POLITYKA

Poniedziałek, 26 sierpnia 2019

Polityka - nr 5 (2283) z dnia 2001-02-03; s. 16

Wydarzenia

Mariusz Janicki

Trzech bez czwartego

Platforma Obywatelska Olechowskiego, Płażyńskiego i Tuska rozpoczęła oficjalną działalność od uroczystej konwencji w gdańskiej Olivii. Historyczne skojarzenia były mile widziane, chociaż Platforma związków zawodowych generalnie nie lubi. Liderzy wygłosili pokrzepiające deklaracje oraz zapewnili o swojej uczciwości i bezinteresowności. Takiego zbiorowego entuzjazmu dawno nie widziano na prawicowych imprezach. Atmosferę święta popsuła jednak sobotnia wiadomość ze Stronnictwa Konserwatywno-Ludowego. Najpierw zarząd, a potem Rada Polityczna tej partii przewagą kilkunastu głosów zdecydowała, że SKL nie przystąpi do Platformy.

To duża strata dla inicjatywy trzech. SKL, chociaż trudno ocenić jego społeczną popularność, ma mocne struktury i solidną pozycję polityczną w terenie, a więc to, czego brakuje teraz najbardziej szefom Platformy. „Platforma Obywatelska potrzebuje silnej idei konserwatywnej, dobrych działaczy lokalnych, mądrych propozycji dla polskiej wsi. Dlatego tak ważnym i pożądanym partnerem jest Stronnictwo Konserwatywno-Ludowe” – napisał do władz tej partii Donald Tusk. Poza wszystkim chciał też w ten sposób złagodzić złe wrażenie, jakie powstało po jego wypowiedzi dla „Najwyższego Czasu”, w której podał w wątpliwość obecność na listach wyborczych Platformy Jana Marii Rokity, gdyby SKL przyłączył się do PO.

I to właśnie Jan Maria Rokita, prezes SKL, przekonywał gorąco Radę Polityczną do pozostania w AWS. Twierdził, że propozycja Platformy skierowana jest w istocie do poszczególnych członków SKL, a nie do całej partii, która w efekcie, w niedługiej perspektywie musiałaby się rozwiązać. Liderzy Platformy, zdaniem Rokity, mają silne poczucie misji, chcą mieć prawo do decydują...