POLITYKA

Poniedziałek, 20 maja 2019

Polityka - nr 20 (3009) z dnia 2015-05-13; s. 48-49

Edukator Ekonomiczny

Paweł Tarnowski

Trzeci filar ledwo stoi

Ciągle jesteśmy społeczeństwem na dorobku. Kupujemy na kredyt mieszkania, kształcimy dzieci, zbieramy pieniądze na wakacje. O emeryturze mało kto myśli, a tym bardziej dobrowolnie na nią odkłada. Pod tym względem sytuacja nie zmienia się od lat.

Burzliwa dyskusja, jaka przetoczyła się przy okazji przymusowego transferu w 2014 r. ponad 150 mld zł z OFE do ZUS, zwiększyła świadomość Polaków, że przyszłe emerytury wypłacane z dwóch filarów będą sporo niższe niż dzisiaj. Tzw. stopa zastąpienia (stosunek pierwszej emerytury do ostatniej pensji) za 30–40 lat najpewniej spadnie do ok. 30 proc. Ta wiedza nie przełożyła się jednak na faktyczną zmianę postaw i wzrost zainteresowania trzecim, w pełni dobrowolnym, filarem systemu emerytalnego. Dzisiaj z tej możliwości systematycznie korzysta mniej niż 700 tys. osób (w 2014 r. wpłaciły jakiekolwiek pieniądze na swoje indywidualne konta, a ich pracodawcy do Pracowniczych Programów Emerytalnych) z 15,8 mln wnoszących składki do ZUS. To niewiele ponad 4 proc. wszystkich pracujących. Dlaczego akurat w Polsce ludzie nie chcą zatroszczyć się o swoją bardziej dostatnią starość?

Smutny bilans

Częściową odpowiedź można znaleźć w styczniowym sondażu TNS. Aż 95 proc. ankietowanych stwierdza, że nigdy nie oszczędzało indywidualnie na emeryturę. Jako główny powód 53 proc. wskazuje brak pieniędzy na ten cel. Co piąty o tym jeszcze nie ...