POLITYKA

Poniedziałek, 22 lipca 2019

Polityka - nr 40 (2674) z dnia 2008-10-04; s. 98-99

Świat

Piotr Kowalczuk

Tu Duce, tam Che

Włoska lewica zarzuca prawicy haniebny rewizjonizm, a prawica lewicy fałszowanie historii. Obie strony mają rację, bo we Włoszech w refleksji nad tragiczną historią ścierają się dwie hagiografie.

W Rzymie Lenin ma swoją ulicę, a Viareggio kilka lat temu ze swojej kasy miejskiej wysupłało pieniądze na bożonarodzeniową szopkę, w której Józef to wykapany wódz bolszewickiej rewolucji. Ale w nostalgicznej symbolice komunistycznej legendy Marksa, Engelsa i Lenina dawno już zastąpił Che Guevara. Gadżety z rewolucjonistą można kupić w Rzymie na każdym rogu, nawet w sklepach z dewocjonaliami koło Watykanu. Bez portretów Che nie może się we Włoszech odbyć żadna lewicowa demonstracja, a najpóźniej w listopadzie co roku w kioskach pojawiają się kalendarze z wodzem kubańskiej rewolucji. Ale to nie Che jest w Italii otaczany największym kultem.

W poszukiwaniu kapliczek Duce nie trzeba jechać do Predappio, gdzie ochotnicza gwardia honorowa strzeże grobowca dyktatora, a dziennie odwiedza go 3 tys. pielgrzymów. Wystarczy wyjechać z Rzymu 30 km na południowy wschód do Arteny położonej na zboczu góry. W 11-tysięcznym miasteczku za bramą wjazdową i sporym dziedzińcem znajduje się restauracja Il Federale (taki tytuł nosili ...