POLITYKA

Czwartek, 22 sierpnia 2019

Polityka - nr 52 (2484) z dnia 2004-12-25; s. 20

Komentarze

Marek Ostrowski

Turcja czy Ukraina?

Mamy dylemat: jak rozszerzać Unię, aby nie utraciła spójności

Kalendarz polityczny zdecydowanie nie przewidział pomarańczowej rewolucji. Toteż przedświąteczny szczyt Rady Europejskiej miał od dawna w rozkładzie jazdy zapisane podjęcie decyzji w sprawie innego, równie wielkiego, państwa i to właściwie w tym samym regionie – Turcji. Rada podjęła decyzję o rozpoczęciu z nią rokowań członkowskich. Tymczasem Wiktor Juszczenko, przywódca ukraińskiej opozycji, próbuje kuć żelazo, póki biją jeszcze w kijowskie kowadło. I wie, gdzie się anonsować. W wywiadzie dla dziennika „Financial Times” mówi: oczekujemy reakcji Unii Europejskiej na te demokratyczne i polityczne zjawiska, które przebiegają na Ukrainie. Celem – mówi – powinno być pełne członkostwo w UE. Co jest Unii Europejskiej bliższe i dla niej ważniejsze: Ukraina czy Turcja?

Turcja, rzecz jasna, jest bardziej zaawansowana w swoich staraniach. Jeszcze w 1963 r., kiedy Ukraina była częścią ZSRR, podpisała porozumienie o stowarzyszeniu z EWG (czyli poprzedniczką Unii), traktowane zwykle jako wstęp do członkostwa. Formalne podanie złożyła w&...